wtorek, 23 maja 2017

Losu oszukać się nie da, bogów też nie bardzo, ale czasami trzeba próbować...

Cykl "Kwiat Paproci" Katarzyny Bereniki Miszczuk oczarował mnie całkowicie. Początkowo pierwszym tomem byłam zawiedziona, ale tylko przez kilka pierwszych stron. Wynikało to z tego, że po książkę sięgnęłam powodowana impulsem i nie czytałam za bardzo o czym ma być. Okazało się, że historia jest osadzona w całkiem współczesnych czasach, a Autorka przedstawiła alternatywną historię Polski, jak mógłby wyglądać nasz kraj, gdyby słowiańskość utrzymała się w naszym Narodzie do dnia dzisiejszego. Bardzo szybko minął mi pierwszy szok i zagłębiłam się w powieść zapominając o całym świecie. Połknęłam ją w kilka godzin i z porządnym kacem książkowym, nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Na drugą część trzeba było poczekać, a ja nie mogłam znaleźć sobie miejsca w domu. Drugi tom wywarł na mnie podobne wrażenie, a trzeci, pt. "Żerca"...

piątek, 19 maja 2017

Zło, które obiecuje najrozsądniejsze rozwiązania - co wybierzesz?

Czytając pierwszy tom "Czarnego Wygonu" uważałam, że jest to naprawdę dobra historia i trochę się obawiałam drugiej części. Wydawało mi się bowiem, że nie ma tam już dużo do dodania. Autor mógł spełnić moje oczekiwania i po prostu z rozmachem zakończyć opowieść, wszystko wydawało się proste i oczywiste. Dlatego uniosłam brwi ze zdziwieniem widząc ile stron czeka w drugiej części i pozwoliłam sobie na myśl, że może Stefan Darda przesadził, może rozciągnął niepotrzebnie i lał wodę przez połowę drugiego tomu? Na szczęście okazało się, że moje obawy były kompletnie bezpodstawne.

Jeżeli przy pierwszej części opowieści o Słonecznej Dolinie i Czarnym Wygonie sądziłam, że jest to zawiła i wypełniona gawęda, to teraz nie wiem, co powiedzieć o drugim tomie. Możecie mi nie wierzyć, ale atmosfera zagęszcza się do granic możliwości, a klimat grozy wyłazi z książki niczym najstraszniejszy koszmar i bezczelnie staje przed Tobą, by zwykłym "bu" spowodować nagły atak paniki. Doprawdy, przy poprzednich publikacjach Stefana Dardy, czułam zimny dreszcz na plecach i oglądałam się przez ramię, a teraz każde skrzypnięcie drewna, czy czegokolwiek, powodowało, że podskakiwałam do góry.

Jako wprowadzenie mamy opowiadanie zatytułowane "Słowo Czarnego", które od pierwszych stron wprowadza czytelnika w klimat grozy i zagęszcza atmosferę wokół. Fragment też stanowi swoistą zapowiedź tematyki tej części powieści, ale oczywiście nie zdradza żadnych ważnych szczegółów, które mogłyby popsuć przyjemność z lektury, zbyt szybkim odkryciem kart. Służy raczej, jako przystawka na zaostrzenie apetytu. Muszę przyznać, że już ten fragment sprawił, iż mimo długiej przerwy po pierwszym tomie, od razu poczułam dreszczyk.

W Bisach powracamy do realnego świata. Jednak przechodzi do niego także zło w czystej postaci. W pierwszej części najczarniejszym, najbardziej koszmarnym i paskudnym charakterem był ksiądz Dobrowolski, ale w drugiej części mamy do czynienia z kimś o wiele gorszym. Bobowicz, zwany również Czarnym, jest rzeczywiście Czarnym, to Zły, który przywłaszczył sobie ludzkie ciało.

Muszę wspomnieć, że zostają wprowadzone zupełnie nowe osoby. W świat klątwy zatajenia zostają uwikłani mieszkańcy okolicznych wsi. Witold Uchmann, w końcu uwolniony z przeklętej wioski, nadal nie może spać spokojnie. Z jego snem związane są też inne przypadłości dziennikarza, o których Wam nie opowiem. Poza tym książka, niejako na główny plan, wysuwa również Teresę Bielak i jej śmiertelnie chorego syna, Mateuszka. Z jakiejś przyczyny zło się dopomina właśnie o nich, po Mateusza wyciąga swoje paskudne, zbrukane łapy.

Jak wspomniałam na początku, w drugim tomie atmosfera się zagęszcza, klimat staje się jeszcze bardziej mroczny i groźny, a fabuła i sytuacja bohaterów jest znacznie bardziej zagmatwana, uwikłana w zło, które przeniknęło już do realnego świata. Wcześniej można było jeszcze żywić nadzieję, że potworni umarli, wstający z grobów, są uwięzieni w jakby innym wymiarze. Teraz już nie ma nadziei, teraz trzeba się zmierzyć z nim na własnym podwórku, a i jego siła okazuje się znacznie większa.

To, co mnie ujęło w "Bisach" to jakby przekazana nieco między wierszami, filozoficzna analiza zagmatwania się człowieka w zło, zbratania się z Czarnym, który tutaj nabrał całkiem realnych, fizycznych kształtów. Autor wprost podaje nam powód, dla którego ciemne siły sięgają właśnie po tego, a nie innego człowieka. I najbardziej przerażające jest to, że sama nie raz myślałam o tych scenariuszach. Może ktoś powiedzieć, że to tylko wiele banałów, ale gdyby się zastanowić szybko dochodzimy do wniosku, że coś w trawie piszczy. A piszczy między innymi wybieranie "mniejszego zła", acz zło przecież złem pozostanie, czy mniejszym czy większym trudno ocenić, bo ocena będzie zawsze niezwykle subiektywna. Rozsądek ludzki to również bardzo względny atrybut, bowiem dla jednego rozsądnym będzie gonitwa za pieniądzem, dla drugiego za pozornym szczęściem, a dla trzeciego ukrywanie swojego tchórzostwa i braku poczucia odpowiedzialności. Jeszcze inni okażą się zwyczajnie leniwi, lub wygodni, lub egoistyczni. Każdej z tych osób rozsądek podpowie inne rozwiązanie, a już Czarny będzie wiedział, co rozsądnego im zaproponować. Poza tym nawoływanie ciemnych mocy może być zwyczajnie nieprzemyślanym głupstwem, jak nadanie kotu imienia "diabeł". I chociaż to się może wydawać komuś śmieszne, to osobiście wolałabym uniknąć zwracania na siebie uwagi przez jakiekolwiek, niezbadane przecież, ciemne siły.

W bardzo mocny sposób pokazana została też siła wolnej woli człowieka, siła wyboru jakiego dokonujemy, i który to wybór może ugruntować naszą pozycję. Decyzja jaką podejmiemy może nas wyzwolić lub zniewolić. Wybierając zło musimy się liczyć ze zniewoleniem, bowiem bez tego zła już nie potrafimy nic osiągnąć, współpraca wyniszcza i czyni człowieka niewolnikiem (nota bene zupełnie, jak banki swoimi kredytami zniewalają ludzkość, czyżby w nich też był jakiś szatański plan). To jest coś na kształt mafii, a przecież z mafii nie można odejść, prawda? Siły dobra w tym przypadku wyciągną rękę, ale nie uczynią nic na siłę. Nikt nie wybierze za nas, ani nie zmusi nas do niczego. Uzyskać można jedynie wskazówki, rady, pomoc, gdy jesteś zdecydowany, po której stronie stoisz.

"(...) Bóg chciałby, żeby ludzie w niego wierzyli, natomiast dla Czarnego nie ma większej satysfakcji od świadomości, że ludzie nie dopuszczają możliwości jego istnienia. Wtedy właśnie triumfuje. Gdyby ktoś przeprowadził dowód potwierdzający funkcjonowanie ucieleśnionego zła, to szatan byłby skończony, ponieważ wszyscy zaczęliby się bać. A tak? Kiedy powszechnie uważa się - zwłaszcza w dwudziestym pierwszym wieku - że istnienie diabła to jakieś bajki dla niegrzecznych dorosłych, to ... hulaj dusza, piekła nie ma! No i dusze hulają, a Czarny tylko zaciera łapy."


Zakończenie w opinii niektórych zawodzi. Mnie nie zawiodło, ale to chyba kwestia upodobań, oraz tego, co z danej pozycji wyciągamy dla siebie.

Stefan Darda to świetny Autor i jeden z moich ulubionych. Książki czyta się przyjemnie i lekko. Groza prowadzona jest klasycznie i napięcie Autor buduje przez całą powieść. Z pewnością na ogromny plus zasługuje dobry warsztat i oparcie historii na znanych, polskich legendach. Dodatkowo Autor ma bardzo gawędziarski styl. Nie tylko wciągamy się w powieść czując ją mocno, jakbyśmy byli uczestnikami historii. Czytając powieści Dardy mam wrażenia, jakbym siedziała gdzieś przy ognisku słuchając takiego bajarza, co to chodzi od wioski do wioski i opowiada za miskę strawy, i możliwość przenocowania w stodole. To naprawdę dobra literatura grozy.

"Gdyby można przeprowadzić dowód na istnienie Boga, to wiara w niego przestałaby być jakąkolwiek wartością."

A za przekonanie mnie do tego Autora, jeszcze raz, serdecznie dziękuję innej Blogerce, Gosi z The books spot :)

"Czarny Wygon. Tom II (Bisy i Bisy II)"
Stefan Darda
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 432
Ocena: 9/10 

poniedziałek, 15 maja 2017

Nie wszystko jest takie, jakim się wydaje - "Mroczna toń" A.J.Banner

Otwierając książkę byłam zaintrygowana, ponieważ to kolejna pozycja ostatnio z wątkiem dotyczącym amnezji, o którą się potknęłam. Amnezja ciekawi mnie przede wszystkim dlatego, że nie potrafię postawić siebie w takiej sytuacji, po prostu to dla mnie nie do pojęcia. Mam dość dobrą pamięć, w głowie mogę odnaleźć szczegóły z przed lat, na które nikt by nie zwrócił uwagi. Cały czas potrafię zadziwiać mojego Męża, pamiętając dokładnie drobiazgi z czasów, kiedy się poznaliśmy. Dlatego też całkowite zapomnienie jakiegoś fragmentu przeszłości to dla mnie coś nie do pojęcia.
Zamykając książkę pomyślałam zwyczajnie i prosto: "jaka opcja!".

A.J. Banner napisała thriller psychologiczny, w którym może akcja nie toczy się w zastraszającym tempie, ale od pierwszych stron do ostatnich trzyma w napięciu. Tempo jest równe przez całą książkę, by na koniec gwałtownie przyspieszyć i dać czytelnikowi w kość zwrotem akcji.

Narracja prowadzona jest z punktu głównej bohaterki, Kyry Winthrop, która podczas nurkowania uderzyła głową o skałę i straciła przez to pamięć. Nie jest to całkowita amnezja wsteczną. Utraciła wspomnienia o samym wypadku, oraz 4 lata przed nim. Dodatkowo ma problemy z pamięcią krótkotrwałą, co powoduje, że wciąż czuje się nieswojo i niepewnie. Kochający mąż, Jacob, stara się zrobić dla niej wszystko, by mogła rozpocząć nowe, spokojne życie.
Akcja powieści toczy się na odosobnionej i nieco odludnej wyspie Mystic Island. Z jednej strony miejsce wydaje się nieco mroczne i niepokojące, na co duży wpływ mają niestabilne odczucia narratorki. Z drugiej natomiast, jawi się niczym raj na ziemi, gdzie można zaznać sielankowego, spokojnego życia, spacerować po plaży, uprawiać przydomowy ogródek i żyć z dala od cywilizacyjnych stresów. No i właśnie już od tego momentu czujemy się niepewni, coś nas niepokoi w na tej wyspie i niepokój ten tylko się wzmaga wraz z kolejnymi stronami.

"Jacob nie odstępuje mnie na krok. Martwi się, że zapomnę, gdzie jestem. Nie spodoba mu się, że poszłam sama na plażę. Mogę stracić orientację w terenie i się zgubić. Mąż, niczym Anioł Stróż, śledzi każdy mój ruch. A ja go w ogóle nie pamiętam."

Kyra próbuje odkryć siebie na nowo, pracuje nad przywróceniem sobie wspomnień po czujnym okiem cierpliwego męża. Niekiedy wracają jakieś urywki, fragmenty rozmów i wydarzeń, ale wszystko pozostaje wciąż niepełne i zagmatwane. Podejrzewa, że jej małżeństwo przeszło jakiś kryzys, jednak Jacob próbuje to przed nią ukryć, żeby mogli zacząć od nowa. Bohaterka odnajduje w sobie nieco ciepłych uczuć, uczy się i poznaje swego męża, by móc ponownie stworzyć z nim szczęśliwy związek. Aczkolwiek coś zgrzyta w jej głowie, coś jej nie pasuje, coś podejrzewa. Wątpliwości, które ją ogarniają, popychają do nerwowego poszukiwania odpowiedzi na wiele pytań. Szczątki wspomnień są wciąż niejasne i mgliste, ale sugerują, że ona sama nie jest do końca taka, jak sądziła. Poszukuje mroków swojej duszy, poszukuje krzywd, jakie być może wyrządziła.

Ten thriller to naprawdę dobra opowieść. Łudzi i mami czytelnika, poddaje w wątpliwość wszystko, co zastajemy na jej stronach. Wszystko może być inne, niż wydaje. Moją szczególną uwagę, poza problemem amnezji, zwrócił jeszcze jeden wątek. Powieść opowiada również o obsesji i wpływie traumatycznych przeżyć na człowieka. Najbardziej przerażająca jest chyba skrupulatność w realizowaniu swoich celów, inteligentne szaleństwo, które pozwala osaczyć niepostrzeżenie swoją ofiarę. Paranoja drobiazgowo przemyślana, zaplanowana i nie pozwalająca na jakikolwiek sprzeciw.

Mamy tutaj historię toksycznej miłości, nie tylko w relacji damsko męskiej. Znajdujemy dwa małżeństwa, jedno idealne Kyry i Jacoba, drugie dość smutne, bo bez miłości Nancy i Vana. Przeciwstawność tych dwóch podstawowych komórek społecznych, aż gryzie w oczy. Dodatkowo Autorka poruszyła ważną kwestię dotyczącą tego, jak dobrze znamy swoich wieloletnich, dobrych znajomych? Czy mają przed nami jakieś mroczne sekrety? Czy dostrzegliśmy, kiedyś w ich oczach błysk szaleństwa? Czy podejrzewaliśmy ich o najgorszą podłość?

Chciałabym Wam powiedzieć znacznie więcej o tej książce, bo jest wiele rzeczy, które mnie w niej ujęły, ale musiałabym zbyt dużo zdradzić Wam z jej treści. Dlatego powiem wyłącznie, że z całą pewnością jest to pozycja godna polecenia.

Książka została napisana bardzo dobrze. Nieprzeciętną przyjemność sprawiały mi fragmenty, gdzie Kyra przypominała sobie wiedzę zawodową, a była biologiem morskim. Krótkie wstawki o morskich stworzeniach uświadomiły mi, jak nie wiele wiem o tym świecie i spowodowały, że zaczęłam wyszukiwać różnych ciekawostek, a nawet bardziej profesjonalnych pozycji w tej tematyce. Tempo powieści jest dość równe, na koniec znacznie przyspiesza, co powoduje, że od pewnej chwili z pewnością jej nie odłożysz, dopóki nie doczytasz do końca. W trakcie lektury snułam doprawdy różne teorie dotyczące zakończenia, jednak nie udało mi się przewidzieć takiego rozwiązania. Wiele przyjemności sprawiły mi zarówno opisy miejsc, jak i dialogi.

"Wracamy do naszego drewnianego bungalowu z małymi okienkami i ogródkiem w stylu wiejskim. Po zachodniej ścianie budynku pnie się bluszcz. Z południowej strony rosną krzewy róż. Pierwsze róże matka Jacoba posadziła niemal czterdzieści lat temu, kiedy jej ojciec budował ten domek - ich azyl od miejskiego życia."

Może książka ma jakieś wady, ale fabuła mnie zaabsorbowała tak, że nie jestem w stanie teraz wyszukać ich w pamięci. To jest zupełnie inna historia amnezji, niż "Kurort Amnezja" Fryczkowskiej, o którym pisałam Wam całkiem niedawno. Jednak to również jest nieprzeciętny thriller psychologiczny, wciągający od pierwszych stron.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Harper Collins.

"Mroczna toń"
A.J.Banner
Tłumaczenie: Marta Żbikowska
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10

piątek, 12 maja 2017

"Człowiek jest jak ćma: na oślep rwie się do ognia, choć go boli i choć się w nim spali." (Bolesław Prus, "Lalka")

Książkę wypatrzyłam w zapowiedziach, a później u Moniki z bloga Halmanowa. Jej opinia potwierdziła moje przypuszczenia, że książka idealnie się wpisze w moje gusta i tak też się stało.

Joanna Pypłacz stworzyła nietuzinkową powieść grozy. Z jednej strony wątek duchów i nawiedzeń przez zmarłych, może się wydać dość oklepany, jednak Autorce udało się wnieść w tego typu historię nową wartość. Właściwie skuszę się na stwierdzenie, że rozsądzać o tej książce można w sposób dwojaki, ponieważ mamy tutaj połączenie, co najmniej dwóch gatunków, w którym żaden nie ustępuje miejsca drugiemu. Mianowicie, jest to owszem powieść grozy, i możemy z powodzeniem oceniać ją pod tym kątem, jednak jest to też powieść obyczajowa. Cechy obu tych typów gatunków zostały skrupulatnie ze sobą połączone i splecione w sposób nierozerwalny tak, że bez jednego nie sposób mówić o drugim.

środa, 10 maja 2017

Jaką ofiarę można ponieść w imię wolności?

Na książkę Jessici Khoury, "Zakazane życzenie", czekałam niecierpliwie. Zapisałam się bowiem do Book Toura u Joanny z bloga Favoured. Po przeczytaniu powiem Wam, że już zamówiłam własny egzemplarz, bo z pewnością kiedyś jeszcze do niej wrócę.

Książka jest nową i świeżą odsłoną historii znanej, i przez wielu bardzo lubianej, czyli opowieści o lampie Aladyna. Jedna z ulubionych moich bajek dzieciństwa. Ehhh dzieciństwa, do tej pory zachłannie spoglądam na różnorakie adaptacje. Jednak wszystkie na jakie trafiałam nie budziły mojego specjalnego entuzjazmu, oglądałam i czytałam z sentymentem, ale brakowało mi w nich czegoś. Odczuwaną lukę zapełniło "Zakazane życzenie", które okazało się świetną interpretacją tej opowieści, dobrze napisaną, przyjemną i z morałem.

wtorek, 9 maja 2017

[PATRONAT MEDIALNY] "Dyskwalifikacja" - Tadeusz Paleczny


Dzisiaj chciałabym Wam z przyjemnością oznajmić, że Rosa Czyta jest patronem medialnym kolejnej książki.
"Dyskwalifikacja" Tadeusza Palecznego zapowiada się wyśmienicie. Powieść sensacyjna, dla mnie nawet gangsterska, która wciąga od pierwszych stron. Bohater, który nie jest osobowością idealną budzi życzliwość i kibicujemy mu od początku do samego końca, mimo jego brzydkich czynów. Już niebawem pojawi się pełna moja opinia o tej książce, więc zapraszam Was do śledzenia bloga :)

poniedziałek, 8 maja 2017

WYNIKI KONKURSU - co jest największym grzechem?

Nie był to dla mnie łatwy konkurs. Tym bardziej, że miałam ostatnio dość trudny okres, dłuższy urlop trochę mi pomógł w otrząśnięciu się, aczkolwiek na koniec się pochorowałam. Także chrychając i opluwając monitor próbowałam rozwiązać konkurs w sposób najbliższy memu sercu. Wobec czego, jak widzicie na zdjęciach, wydrukowałam sobie wyłącznie odpowiedzi i dostawiając kolejne plusiki wybrałam zwycięzcę. Nie chciałam się sugerować niczym poza odpowiedziami.

niedziela, 7 maja 2017

Jak wygląda Twoja strefa komfortu? Czy wiesz kim właściwie jesteś?

Każdy człowiek buduje sobie swoją własną, prywatną strefę komfortu. Gdyby zagłębić się w jakieś naukowe dysputy w tym temacie, to moglibyście odkryć, że naszą strefą komfortu jest na przykład nasz brzuch. Brzuch, w którym kryje się mnóstwo ważnych narządów i tętnic, dzięki czemu w ogóle jesteśmy w stanie żyć. Dlatego typową pozycją dla ludzi odczuwających cierpienie, ból fizyczny lub psychiczny, jest pozycja embrionalna, która pozwala chronić właśnie brzuch. Może to nie w głowie i sercu, ale właśnie w brzuchu jest nasza dusza?

"Strefa komfortu" Ludwika Wolta to pozycja dość nietypowa, jednak czy opowiada o strefie komfortu rzeczywiście? I tak i nie, bo książkę można naprawdę odebrać w wieloraki sposób. Z jednej strony nasz bohater to człowiek, który wypracował sobie bezpieczny azyl dla samego siebie, i tutaj również w podwójnym znaczeniu, bo chodzi o azyl wewnątrz siebie, ale i na zewnątrz. Do minimum ograniczył warunki stresowe żyjąc z dnia na dzień, nie wymagając od życia, ani od siebie za dużo. Bezwzględne minimum pozwalało Mu zachować spokój, i zakopać się w sobie. Wewnątrz również wybudował sobie swego rodzaju fortecę, która sprawiła, że był człowiekiem, który nie do końca przeszedł socjalizację. Wydawał się poniekąd otwarty i przyjacielski, dobry nawet, ale z drugiej strony zdusił w sobie samego siebie do granic wytrzymałości. Zastanawiałam się czy ten człowiek był w ogóle w stanie normalnie funkcjonować? Jego życie bowiem wydaje się być zwykłą wegetacją, takim życiem od dnia do dnia kolejnego i to wszystko. Nie wiem, czy cokolwiek sprawiało Mu rzeczywistą przyjemność, lub satysfakcję. Niby fotografia była jakimś marzeniem, hobby, ale nawet na tej płaszczyźnie potężnie ograniczał sam siebie.

środa, 3 maja 2017

"Czerowna woda. Opowieść wakacyjna" - Mariusz Byliński

"Czerwona woda. Opowieść wakacyjna" Mariusza Bylińskiego to nie jest łatwa lektura, mimo, iż ma niewiele stron. Opowieść wakacyjna mogłaby się kojarzyć z czymś lekkim, przyjemnym o dobrym zakończeniu, a nic takiego nie mogę powiedzieć o tej książce. Tak naprawdę to bardzo wymagająca lektura o nietypowej formie, przekaz jest jakby z boku, z wielkim dystansem, nieczuły.

Akcja książki rozgrywa się w niewielkim, acz uroczym greckim miasteczku, gdzie istnieje źródło z czerwoną wodą. Uważane jest za lecznicze w wieloraki sposób i stanowi najważniejszą atrakcję w okolicy. Prawdę powiedziawszy całą mocą tej czerwonej wody, jak wszyscy zwykli nazywać cudowne źródło, jest wiara ludzi. Wiara nie tylko we właściwości lecznicze, ale jakieś takie poczucie, że właśnie w tym miejscu można odmienić swoje życie.

sobota, 29 kwietnia 2017

Amnezja - błogosłowieństwo i przekleństwo.

Kilka miesięcy temu czytałam książkę "Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)", Anny Fryczkowskiej. Książka może mnie nie wbiła w fotel, ale bardzo mi się podobała. Opisywana była jako kryminał, co wyrządziło samej książce krzywdę, bo nie mogę powiedzieć, by to dla mnie był kryminał, a raczej powieść psychologiczna z wątkiem kryminalnym, okraszona dawką specyficznego nieco humoru. Wreszcie nadszedł czas, kiedy już nie mogłam się powstrzymać i sięgnęłam po książkę "Kurort Amnezja" tej Autorki. Spodziewałam się dobrej lektury, ale przyznam szczerze, że potężnie mnie zaskoczyła, pozytywnie.

środa, 26 kwietnia 2017

Kolekcja wszystkich książek Stephena Kinga

Obrazek pochodzi ze strony https://literia.pl/king

Ogłoszenia, informacje tego typu rzadko się pojawiają na moim blogu. Nie jestem może wyjątkową miłośniczką Kinga, ale bardzo cenię i lubię Jego książki. Literia przygotowała dla nas kolekcję wszystkich Jego książek, bardzo ładne wydanie, przyjemne okładki.

Lubię kolekcje, spójne, dobrze wydane, bo dodatkowo uprzyjemniają widok na półce. Niestety, zawsze trafia się w nich podział na tomy, który nie zawsze jest dla mnie do końca zrozumiały.

W każdym razie, jakby ktoś chciał sobie zapewnić całą kolekcję to ta startuje od 15. maja :)
Poza książkami, przewidziane są również inne prezenty dla Prenumeratorów.
Kto się skusi?

Więcej informacji o kolekcji i poszczególnych tomach znajdziecie tutaj: https://literia.pl/king

niedziela, 23 kwietnia 2017

Żałoba wynika z miłości - "Metalowa Dolna" Bruno Kadyna

Może Was zaskoczę, jeśli czytaliście inne opinie o tej książce. Dla mnie nie jest to opowieść głównie o żałobie i sposobie na poradzenie sobie z nią, chociaż oczywiście o tym też jest. Dla mnie to przede wszystkim historia wielkiej miłości. Miłości wielkiej i jednocześnie zwykłej, wcale nie filmowej i nie ma dobrego zakończenia. Chociaż zupełnie, jak w filmie jest to uczucie, które nie przemija. Żałoba to w każdym razie wynik miłości, w miłości źródło smutku po stracie.

Od pierwszych stron poznajemy to wielkie uczucie, które wcale nie jest idealne. Nie sprawia ono, że ludzie są całkowicie zgodni, wyzbywają się swoich nawyków i pasji, nie złoszczą się na siebie i tylko patrzą na siebie ze słodyczą. No nie, tak w ogóle nie jest. Jest złość i nieporozumienie, są samotne pasje i niedogadane sprawy. I właśnie najpiękniejsze jest to, że mimo braku filmowej idealności, mimo pozostania wciąż sobą, to uczucie kwietnie, napełnia, stanowi wszystko. Tylko razem nie strach stawiać czoła przeciwnościom, nawet tym najgorszym.

Choroba, złowieszcza wróżba na przyszłość, nie pozwala żyć spokojnie, nie pozwala spełniać marzeń, nie pozwala nawet marzyć, bo już nie ma na to czasu. Pozostają codzienne drobne przyjemności i odrobina rutyny, dzięki której można zachować zdrowe zmysły.

Śmierć nadchodzi w sumie spodziewana, zapowiadała się już od jakiegoś czasu, jakby sięgała po kruche ludzkie życie, już przeciągała je na swoją stronę i w ostatniej chwili rezygnowała. Może wobec takiego uczucia, nie potrafiła nie dawać wciąż kolejnej minuty, na jeszcze jedno słowo, jeszcze jedno przytulenie, pocałunek, spojrzenie.

Tomasz to silny człowiek, który na pozór nie wydaje się być ciepłym misiem. Jednak w swojej żonie, Kasi, widzi cały świat i cały sens. Oddałby wszystko za to by móc z Nią spędzić jeszcze choćby kilka chwil więcej. Nie byli idealnym małżeństwem, nie we wszystkim się dogadywali, ale uczucie, które ich połączyło jest właściwie namacalne. Kasia choruje, na raka. Kasia umiera. Tomaszowi pozostaje ból, ogromny i nie do zniesienia. 

Treningi porządkują w jakiś sposób życie, są takim ostatecznym elementem, który pozwala na zachowanie odrobiny zdrowych zmysłów. W małej, domowej piwnicy, w obdrapanych ścianach, z brudną podłogą i mnóstwem niepotrzebnych gratów w około. Świat Tomka skurczył się właściwie do tego miejsca. Oddycha tym kurzem, wspomina i uczy się panować nad rozpaczą. Możliwość odreagowania, jakiegoś wyżycia się, ale i oddania umysłu wraz z ciałem skupieniu na ćwiczeniach. W piwniczce pojawia się mysz. Kradnie skubana, ale nie daje się złapać. Przychodzi do Tomasza w największy Jego ból, i okazuje się, że to jednak nie mysz. Bulwak, stworzonko przypominające mieszankę myszy z człowiekiem, inteligentne, uczące się mówić od człowieka.

Bohater w tym momencie zaczyna myśleć, że "ześwirował" pod wpływem rozpaczy i tęsknoty. Jednak wszystko wskazuje na to, iż Bulwak to żywe i prawdziwe stworzonko. Zamieszkuje Metalową Dolną, wraz z innymi Bulwakami, a wszystkie ich domostwa znajdują się w ziemi, pod piwnicą. Rodzi się między nimi przyjaźń, ale i nienawiść. Wdzięczność i radość, smutek i złość. Pełna gama uczuć i emocji pozytywnych i negatywnych.

Nie mogę Wam zdradzić zbyt wiele, bo nie chcę opowiedzieć Wam całej historii, chcę żebyście przeczytali tę mini-powieść. Bulwaki są dla mnie, jakby oswajaniem się z wydarzeniami, z samotnością. One jakby uświadamiają Tomaszowi, że nie może się winić o rzeczy niezależne od Niego. Nawet, kiedy wydaje się, że nie pozostało już nic, to okazuje się, że pozostaje to, co w sercu. W spotkaniach z Bulwakiem na nowo odkrywa swoją historię, historię miłości z Kasią, odkrywa jakąś radość i od nowa przeżywa wiele spraw, ale już w nieco inny sposób. Pozostaje na granicy rzeczywistości i wyobraźni, wciąż niepewny, czy nie dopadło Go szaleństwo.

"Ostatecznym, prawdziwym świrem staje się człowiek chyba wtedy, kiedy wierzy się w to, co się widzi." 

Książka napisana jest dość prostym językiem, ale nie mylcie z prostackim. Styl został idealnie dopasowany do treści i przedstawionego świata. Autor nie podaje nam żadnych rozwiązań, czy sposobów, jak poradzić sobie z żałobą, lub jak wyprzeć się tej bolesnej po stracie miłości. Pokazuje nam, jak uspokajają się wspomnienia i jak zatrzymują się w sercu. Odrobinę, jak "Mały Książę" wskazuje nam na odpowiedzialność, za to, co oswajamy. Chodzi o mądrą odpowiedzialność i jednocześnie o uświadomienie sobie, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Możemy zmienić siebie, możemy pracować nad złymi nawykami, ale nie zmienimy innych, nie mamy cudownych mocy przywracających zdrowie lub życie i nie wolno nam pozwolić sobie na poczucie winy w tych sytuacjach. Takie poczucie winy zabija naszą duszę, stajemy się pogrzebani za życia dla świata. Treningi, siłownia to fantastyczne tło tej powieści. Jednak nie spodziewajcie się nadmiaru opisów ćwiczeń fizycznych, czy maszyn do ćwiczeń. Wszystko wyważone, dopracowane, umiejętnie wplecione elementy fantastyczne, ale nie za dużo, tylko tyle ile potrzeba.

Zakończenie mnie zaskoczyło, w sumie dlatego, że chciałam zupełnie innego. To dobre zamknięcie historii powoduje, że jest to całość, wobec której nie oczekuję kontynuacji. Nie trzeba nic dodawać. Krótka opowieść, którą czyta się błyskawicznie, a zawiera tak wiele treści. Zupełnie inna, niż "Oskar i Pani Róża" Schmitta, ale porównywalnie ważna. Nie raz będę do niej wracać, wiem to już dziś i Wam serdecznie polecam, chociaż raz po nią sięgnąć.

Bardzo chciałabym zapoznać się z innymi książkami Brunona Kadyny, kolejnego polskiego Autora, który mnie zauroczył swoją książką. Z przyjemnością zapowiadam, że w maju, będę miała dla Was rozdanie, w którym będziecie mogli zdobyć egzemplarz tej książki. Polecam i zapraszam :)

A jeszcze dodatkowo polecam Wam wywiad z Autorem, który przeprowadziła Halmanowa: http://www.halmanowa.pl/2017/04/14-pytan-do-autora-bruno-kadyna.html

Za możliwość przeczytania tej wspaniałej książki bardzo serdecznie dziękuję Autorowi, Brunowi Kadynie.

"Metalowa Dolna"
Bruno Kadyna
Wydawnictwo: Filologos
Liczba stron: 112
Ocena: 8/10



piątek, 21 kwietnia 2017

KONKURS i ROZDANIE - do wygrania "Krzyżowiec" Grzegorza Wielgusa


Zapowiadałam Wam konkurs z "Krzyżowcem" Grzegorza Wielgusa, który mnie całkowicie oczarował. Bardzo wartościowa, chociaż jednocześnie ambitna książka. Pisana jakby prozą poetycką, pełna pułapek i ukrytych znaczeń. Apokaliptyczna fantastyka z piekłem na ziemi i obnażeniem wszystkiego, co w człowieku brzydkie i złe.

Moją pełną opinię o tej pozycji znajdziecie tutaj: "Krzyżowiec".

Mam przyjemność ogłosić Wam dziś konkurs, w którym możecie wygrać tę świetną książkę. Dodatkowo jednocześnie mamy rozdanie. W obu przypadkach zgłaszacie się w komentarzach do tego posta, ale regulaminy są dwa, więc dokładnie się zapoznajcie z każdym. W obu przypadkach są jakieś wymagania.

  Regulamin KONKURSU 

  1. Konkurs zorganizowany jest przez Rosa Czyta.
  2. Nagroda zostanie ufundowana przez Autora, Grzegorza Wielgusa.
  3. Do wygrania jest 1 (słownie: jedna) książka Grzegorza Wielgusa, pt. "Krzyżowiec" z imienną dedykacją dla zwycięzcy od Autora.
  4. Konkurs przeznaczony jest wyłącznie dla osób posiadających adres do wysyłki na terenie Polski.
  5. Konkurs trwa od 21.04.2017 do 6.05.2017.
  6. Aby wziąć udział w konkursie należy udostępnić poniższy banner na swoim blogu z linkiem do strony z konkursem. Jeżeli nie prowadzisz bloga to możesz po prostu udostępnić ten post na swoim Facebooku. (W przypadku innych mediów społecznościowych proszę o kontakt na e-mail: rosaczyta@gmail.com)

  7. Zadanie konkursowe brzmi:
    Co uważasz za największy grzech wśród ludzi*? Wybierz jeden, ale odpowiedź możesz uzasadnić dodatkowo w 5 zdaniach (nie jest to konieczne).
    *grzech niekoniecznie w rozumieniu religijnym, a raczej jako zło, niegodziwość jakich dopuszczają się ludzie
  8. Zgłoszenia należy dokonać w komentarzu do tego posta.
  9. Zwycięzcą zostanie tylko jedna osoba.
  10. Spośród nadesłanych zgłoszeń wybiorę jedno, zgodnie z subiektywnym odczuciem w ocenie zgłoszeń.
  11. W ciągu 2 dni od zakończenia konkursu (czyli 7-8.05.2017) zostaną ogłoszone wyniki w oddzielnej notce na blogu: https://rosaczyta.blogspot.com .
  12. Osoba, która zwycięży powinna w ciągu 3 dni, od ogłoszenia wyników, przesłać mi na e-mail: rosaczyta@gmail.com, informację dla kogo ma być dedykacja, oraz adres, pod który ma zostać wysłana książka.
  13. Jeżeli nie otrzymam w wyznaczonym terminie maila od zwycięzcy, wówczas nagroda przejdzie na inną osobę, którą wybiorę spośród pozostałych (niezwycięskich) zgłoszeń w taki sam sposób, jak pierwszego zwycięzcę.
  14. Zastrzegam również prawo do wydłużenia czasu konkursu, jeżeli będzie taka konieczność z przyczyn niezależnych ode mnie.

  Regulamin ROZDANIA  

  1. Rozdanie zorganizowane jest przez Rosa Czyta.
  2. Nagroda zostanie ufundowana przez Autora, Grzegorza Wielgusa.
  3. Do wygrania jest 1 (słownie: jedna) książka Grzegorza Wielgusa, pt. "Krzyżowiec" z imienną dedykacją dla zwycięzcy od Autora.
  4. Rozdanie przeznaczony jest wyłącznie dla osób posiadających adres do wysyłki na terenie Polski.
  5. Rozdanie trwa od 21.04.2017 do 6.05.2017.
  6. Aby wziąć udział w rozdaniu należy udostępnić poniższy banner na swoim blogu z linkiem do strony z rozdaniem. Jeżeli nie prowadzisz bloga to możesz po prostu udostępnić ten post na swoim Facebooku. (W przypadku innych mediów społecznościowych proszę o kontakt na e-mail: rosaczyta@gmail.com)

  7. Aby wziąć udział w rozdaniu należy polubić fanpage Grzegorza Wielgusa oraz polubić mój fanpage Rosa Czyta (zamiast FB możecie zostać publicznym obserwatorem mojego bloga lub profilu na Instagramie).
  8. UWAGA: jeżeli polubicie, zaobserwujecie więcej moich profili to otrzymacie więcej szans na wygraną, np. lubicie Grzegorza Wielgusa i Rosa Czyta na FB + zostajecie publicznym obserwatorem bloga + obserwujecie mnie na G+ + obserwujecie mnie na IG to otrzymujecie 4 szanse w rozdaniu.
  9. Nie musisz być nowym obserwatorem, lubiącym, jeżeli już wcześniej zaobserwowałeś to napisz w zgłoszeniu, jak Cię rozpoznać.
  10. Każda "szansa" otrzyma własny numer losu.
  11. Zgłoszenia należy dokonać w komentarzu do tego posta.
  12. Zwycięzcą zostanie tylko jedna osoba.
  13. Spośród zgłoszonych szans wylosuję jedną.
  14. W ciągu 2 dni od zakończenia konkursu (czyli 7-8.05.2017) zostaną ogłoszone wyniki w oddzielnej notce na blogu: https://rosaczyta.blogspot.com .
  15. Osoba, która zwycięży powinna w ciągu 3 dni, od ogłoszenia wyników, przesłać mi na e-mail: rosaczyta@gmail.com, informację dla kogo ma być dedykacja, oraz adres, pod który ma zostać wysłana książka.
  16. Jeżeli nie otrzymam w wyznaczonym terminie maila od zwycięzcy, wówczas nagroda przejdzie na inną osobę, która zostanie wylosowana spośród pozostałych (niezwycięskich) szans w taki sam sposób, jak pierwszego zwycięzcę.
  17. Zastrzegam również prawo do wydłużenia czasu konkursu, jeżeli będzie taka konieczność z przyczyn niezależnych ode mnie.

Dodatkowo bardzo proszę, aby każde zgłoszenie w komentarzach do poniższego posta miało strukturę:

ZGŁOSZENIE KONKURS lub/i ROZDANIE 
Odpowiedź

Link do bloga, lub profilu fb, gdzie został zamieszczony link.
Obserwuję/lubię jako:

Przykładowe zgłoszenie:
ZGŁOSZENIE KONKURS I ROZDANIE
Nie patrzenie w oczy podczas rozmowy to największy grzech, bo...
https://rosaczyta.blogspot.com
Lubię i obserwuję jako Rosa Czyta bloga, fb, Ig i G+  

Jeśli bierzecie udział tylko w konkursie to nie musicie obserwować/lubić profili, ale będzie mi bardzo miło, jeżeli się na to zdecydujecie i zostaniecie ze mną na dłużej. Jeśli lubicie konkursy książkowe, to zapewniam, że mam ich w planach bardzo dużo, a i może zachęcę Was do jakiejś ciekawej książki :)
W razie pytań kontaktujcie się ze mną przez e-mail. Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do wspólnej zabawy!  

czwartek, 20 kwietnia 2017

WYNIKI KONKURSU - "Powiedz mi, co Cię przeraża?"


Naprawdę przy poprzednim konkursie sądziłam, że miałam twardy orzech do zgryzienia. Ja nie należę do osób mocno niezdecydowanych, ani wybrednych, ale teraz też mi daliście popalić, swoimi zgłoszeniami. Mnóstwo przerażających rzeczy i wybrałam, UWAGA, 5 zgłoszeń.

Przede wszystkim, jako organizator mogę, i chyba nikt nie będzie miał nic przeciwko, więc rozszerzam pulę nagród o 3 dodatkowe, które zostaną ufundowane przeze mnie. Poniżej wyniki :)

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

19 dołków, czyli jak ukraść spółkę - Adam Guz

Kilka lat temu pracowałam w pewnej firmie, o której bardzo mi przypomniała właśnie przeczytana książka. Bezwzględność i manipulacja, kłamstwo i szantaż to były podstawy jej funkcjonowania. Przede wszystkim traktowanie pracowników gorzej, niż niewolników, przy jednoczesnym oczekiwaniu, że będą dumni, jako popychadła tak arcyważnej firmy. Większość nie potrafiła się wybić poza stan deptanego bez przerwy ścierwa. Niektórzy poddawani manipulacji różnymi technikami NLP, które były na porządku dziennym, wydawali się przekonani do tego całego prania mózgu, jakie fundował prawie codziennie prezes. Poczucie własnej wartości, nawet tych najbardziej uodpornionych pracowników, spadało poniżej zera. Zaklęty krąg, z którego ciężko się wyrwać. Można było oczywiście zrobić zawrotną karierę włażąc odpowiednim osobom do łóżka. Ja kariery nie zrobiłam, a w firmie na kierowniczych stanowiskach pojawiały się coraz bardziej tępe dzidy. Dodatkowo ściema pchana sponsorom była niewyobrażalna, a oni to łykali. Doprawdy zadziwiające. Oczywiście mogłabym opowiadać o tym w nieskończoność. Chciałabym jeszcze dodać, że takie nie do końca legalne (według mnie) przejęcie spółki i wykiwanie głównego akcjonariusza miało miejsce również tam. Wiedziałam, w jaki sposób mniej więcej to przebiegło, wykiwano człowieka, który sądził, że ma wszystko w garści, jednak nie pomyślał o nieuczciwości, jaka była tuż pod jego nosem, serwowaną fałszywość i dwulicowość spożywał z ciepłym uśmiechem na twarzy.

środa, 12 kwietnia 2017

O prawdziwym dziennikarstwie i grzechach tych, którzy powinni być przykładem

Miałam dużo wątpliwości biorąc do rąk "Grzech ojca" Daniela Radziejewskiego, ale już po przeczytaniu kilku stron czułam, że będzie to wciągająca i naprawdę dobra lektura. Tak właśnie było, nie zawiodła mnie do samego końca.

Głównym bohaterem jest Przemysław Próchnicki, dziennikarz, który próbuje rozwikłać sprawę zbiórki pieniędzy na uratowanie Stoczni Gdańsk. Zbiórka była zorganizowana przez znanego księdza ojca Eugeniusza Szafrona, właściciela ogólnopolskiego radia Wiara. Kiedy Przemysław zaczyna coraz głębiej wchodzić w temat, sam nie może uwierzyć we własne konkluzje, dodatkowo atmosfera zagrożenia zagęszcza się.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

O twórczości własnej, czyli Rosa publikuje swoje wypociny nazywając je poezją...

Czytelnicy Moi Kochani,
Po raz pierwszy popełniam taki post za namową niektórych z Was. Jednak może to być pierwszy i ostatni raz, jeśli mi powiecie, że nie chcecie więcej tych dyrdymałów u mnie widzieć. Ja się nie obrażę, bo cenię sobie szczerość i Was wszystkich odwiedzających mojego bloga.
Poezję trzeba lubić. Osobiście bardzo lubię i cenię, chociaż o niej nie piszę, bo chyba nie potrafię. Odbiór poezji jest jeszcze bardziej intymną sprawą, niż powieści, tak mi się wydaje przynajmniej. Piszę trochę do szuflady, kiedyś nawet trochę publikowałam w internecie i zbiorach poezji. Dziś uraczę Was moją twórczością wykopaną z szuflady i starego bloga, gdzie się produkowałam.

piątek, 7 kwietnia 2017

„Nie lękaj się piekła, ono jest puste! Wszystkie diabły są już tutaj!”

"Piękno wspierają trzy filary: kształt, umiar oraz ład. Nieobecność jednego z nich jest wyraźnie widoczna i zauważalna. Brak ładu skutkuje chaosem i zbędną zawiłością. Brak umiaru sprawia, że szybko tracimy z oczu główny wątek. Brak kształtu jest jak okręt pozbawiony wioseł sterowych oraz żagli - dryfuje bez celu."

Zacznę od razu od pytania: dlaczego ja wcześniej nie słyszałam o tej książce? Może nie jest idealna, może nie każdemu się spodoba, ale dla mnie jest swego rodzaju perełką wśród książek, małym niepozornym skarbem, który trafił do mnie wyłącznie przez przypadek. Książkę otrzymałam od Autora, Grzegorza Wielgusa, który dodatkowo okazał się niezwykle skromnym człowiekiem.

wtorek, 4 kwietnia 2017

KONKURS, do wygrania powieść grozy Stefana Dardy - "Zabij mnie, tato", oraz audiobook "Słoneczna Dolina"

Mogliście się już zorientować, że od jakiegoś czasu bardzo polubiłam powieści Stefana Dardy. Sięgam po nie zachłannie i rozkoszuję się świetnie napisanymi powieściami grozy, w których Autor nie zapomina o klimacie, dobrych portretach psychologicznych barwnych postaci i najważniejsze o wątku grozy. Książki te pochłaniam zapominając o całym świecie, nie orientując się w czasie i przestrzeni. Normalnie znikam na kilka godzin i czuję się ogromnie sfrustrowana, gdy muszę się oderwać od lektury. Darda ma świetny styl i warsztat, pisze raczej w klasyczne powieści grozy, w których ciągle buduje napięcie. Pozwala czasami czytelnikowi odetchnąć tylko po to, by następnym wydarzeniem wybić emocje wysoko.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

1000 kropel - Małgorzaty Rosickiej


Dzisiaj mam wielką przyjemność poinformować Was o tym, że po raz pierwszy mój blog stał się patronem medialnym. Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z opisem książki, a już niebawem osobiście Wam o niej opowiem.

piątek, 31 marca 2017

Strzyga jest najsilniejsza w pełnię, ochronić może Cię tylko blask poświęconego ognia.

Późnym wieczorem skończyłam pracować, usiadłam z resztką chłodnej herbaty i pomyślałam, że przeczytam kilka stron "Domu na Wyrębach" Stefana Dardy. Ocknęłam się chyba po 80 stronach i mimo późnej godziny miałam ochotę czytać dalej. Polubiłam styl pisania Dardy, Jego powieści pochłaniają mnie bez reszty. Wiem, nie przeczytałam jeszcze drugiego tomu "Czarnego Wygonu", ale nie mogłam się powstrzymać przed sprawdzeniem jakiejś innej historii. Sprawdzanie skończyło się szybciej, niż bym tego chciała, książkę przeczytałam bardzo ekspresowo.

Bardzo lubię w tych historiach to, że do wykreowanie scenerii grozy odbywa się na podstawie naszych ludowych wierzeń i legend. Nie jest to oczywiście dosłowne, ale przerażające wątki są rodem z wiejskich podań. Tym razem, Autor przedstawił nam strzygę, słowiańskiego demona zwanego również dwudusznicą.

wtorek, 28 marca 2017

Perypetie weteranów i niechcianych psiaków na tle groźnej epidemii.

Czasami zdarza mi się, że mając jakiś plan czytelniczy, konkretną wyznaczoną samodzielnie kolejkę książek do przeczytania, znienacka okazuje się, że muszę przeczytać jakąś inną. Nie wynika to bynajmniej z jakiegoś zewnętrznego przymusu, ale z mojego własnego "nie wytrzymałam". Podobnie było z "Epidemią" Alex Kavy. Leżała i spokojnie czekała na stosiku na swoją kolej, jednak tak mnie przyciągała, że postanowiłam zaburzyć nieco swój plan i zachłannie chwyciłam książkę od razu po skończeniu "Prowincji".

sobota, 25 marca 2017

Zagięta czasoprzestrzeń prowincji i inne wolności człowieka...

Prawdopodobnie nigdy bym nie sięgnęła po książki Katarzyny Enerlich, gdyby nie moje prywatne wyzwanie czytelnicze w ramach wyzwania "Czytam, bo polskie", oraz dodatkowy zbieg okoliczności, który skłonił mnie do zakupu e-booka. Księgarnia internetowa publio.pl zorganizowała niedawno promocję na 3 tytuły, z okazji Dnia Liczby Pi. Właśnie pośród tych trzech tytułów znalazła się "Prowincja pełna marzeń", której cena opiewała na zawrotną kwotę 3,14 zł. Nie mogłam znaleźć polskiego autora na E, żeby mi odpowiadał, a tutaj wszystkie znaki na niebie i ziemi przekonywały właśnie do Pani Enerlich. Cóż mogłam uczynić? Zakupiłam e-book i postanowiłam dać Jej szansę.

środa, 22 marca 2017

Mieszkaniec Korei Północnej mówi: "Światu nie mamy czego zazdrościć"

Uwielbiam dobre reportaże, ale niestety reportaż można sknocić. Rzadko trafiam na taki, którego jakoś mocno się czepiam, ale zdarza się. Tym razem jednak zapraszam Was od razu do przeczytania reportażu "Światu nie mamy czego zazdrościć" Barbary Demick, który dla mnie osobiście jest jednym z najlepszych jakie czytałam.

Po tym wstępie nie zdziwi Was zapewne, ale potwierdzi trochę moje słowa, to że książkę nagrodzono BBC Samuel Johnson Prize for Non-Fiction 2010. To nie wszystko, bo dzięki książce oraz reportażom, które wcześniej opublikowała w prasie, Autorka otrzymała znacznie więcej nagród m.in. Overseas Press Club, Nagrodę im. Joego i Laurie Dine’ów, Nagrodę im. Osborna Elliotta, a także została nominowana do amerykańskiej nagrody literackiej National Book Award. Myślę, że na zachętę do sięgnięcia po książkę, na gwarancję jakości, te informacje już Wam powinny wystarczyć, ale pomęczę Was jeszcze chwilę i napiszę Wam więcej o tej publikacji.

wtorek, 21 marca 2017

Rosa uczy się angielskiego - takie rzeczy!

Jeżeli podejmujemy się nauki języka obcego to oczywiście podstawą sukcesu może okazać się metoda nauki i zapamiętywania. Na rynku mamy dostępnych wiele materiałów, kursów, podręczników, fiszek. Trudno wobec tej mnogości wybrać coś odpowiedniego.

Przyznam szczerze, że mój angielski jest dość kulejący. Przyczyna takiego stanu wydaje się być bardzo prosta, bowiem prawie w ogóle nie używam tego języka. Zapomniałam większość rzeczy. To przerażające, bo trudność potrafią mi sprawić nawet dość proste zwroty. Chyba największym mankamentem ludzkości przy nauce jakiegokolwiek języka, jest właśnie zapamiętywanie. I nie chodzi tutaj tylko o słownictwo. Nasz umysł musi zapamiętać i zmusić krtań do otworzenia obcych dla nas dźwięków i pokrętnej gramatyki. Naprzeciw tym problemom wyszła firma SuperMemo. W kursie Olive Green prezentuje dość innowacyjną metodę nauki języka angielskiego. Miałam okazję przyjrzenia się materiałom z kursu, oraz przetestowania ich na sobie.

sobota, 18 marca 2017

Książka, w której ktoś wyciął co najmniej połowę treści - "Uciekinier ze świętego miasta" Jacek Dyba

Wydawało mi się, że przeczytam "Uciekiniera ze świętego miasta" w jeden wieczór, bo książeczka ma naprawdę niewiele stron. Jednak nie udało mi się. Powód jest prosty, bardzo się gubiłam w treści. Nie wiem czy to wina tego, że mam egzemplarz recenzyjny przed korektą, czy tak miało być, ale coś jest nie tak jak dla mnie.

Zacznę może od początku. Opis książki sugeruje, że jest to opowiadanie o niezwykłej przyjaźni dwóch mężczyzn, którzy przede wszystkim są skrajnie różnymi ludźmi, a dodatkowo poznają się w dość niesprzyjających warunkach. Mianowicie pierwsze spotkanie i zacieśnianie przyjaznych więzów miało miejsce w więzieniu.  

środa, 15 marca 2017

Zapomniani bogowie. Opowieść słowiańska. - Jarosław Prusiński

"Zapomnianych bogów" otrzymałam od Pana Jarosława Prusińskiego. Była to pierwsza książka, którą dostałam w ramach współpracy i bardzo mi wstyd, że dopiero teraz o niej piszę, bo minęło dużo czasu odkąd wpadła w moje ręce.

Na początek chciałabym zaznaczyć, że bardzo zauroczył mnie wstęp Autora do książki. Taka mała kwintesencja wielu myśli, jakie rodzą się w mojej głowie i u mojego Męża. Już kilka razy na tym blogu wspominałam, że boli mnie to, iż mam wiedzę o tym, jak to Grecy w Starożytnej Grecji lepili garnki, a o Słowianach, o ludach zamieszkujących ziemie polskie nie wiem nic. Wkurza mnie, że na historii nie uczymy się Polsce zwycięskiej, o wielkich ludziach, którzy wiele osiągnęli i zmieniali historię świata. Zniechęceni mdłymi lekcjami w szkole i podręcznikach, często nie sięgamy sami po bardziej fachową literaturę, która odkryje przed nami wiele sekretów. Dlatego też ucieszyłam się bardzo z powieści opowiadającej o czasach sprzed przyjęcia Chrztu, o czasach, wierzeniach i tradycjach nieumiejętnie wykarczowanych i zapomnianych przez Kościół.

poniedziałek, 13 marca 2017

O Pasi, Księżnice z pryszczami i Strażniku niechlubnego pochodzenia

Książkę, o której dzisiaj chcę Wam opowiedzieć, pożyczyłam od koleżanki Majki, razem z kilkoma innymi pozycjami. I bardzo jestem wdzięczna za wszystkie, a za "Paskudę" akurat dziś szczególnie. Ostatnio czytałam dość trudną książkę, "Rekonstrukcje" Jana Rychtera. Potrzebowałam oddechu, rozprężenia i oczyszczenia myśli z dusznej i mrocznej Łodzi, nietypowo prowadzonego śledztwa, oraz wymagającej formy tej powieści. Książka Magdaleny Kozak okazała się być idealnym remedium na mój rozdrobniony i wzburzony umysł.

Magdalena Kozak zaserwowała nam powiastkę zbudowaną z 13 opowiadań. Ukazywały się one już wcześniej w internetowym magazynie Fahrenheit (2003-2007). Książka to zbiór tych właśnie opowiadań o perypetiach Księżniczki, Strażnika i Smoka, a właściwie Smoczycy, bo płeć nie jest bez znaczenia. Połączenie zgrabnie tworzy spójną opowieść trochę w stylu Shreka. Zabawną, odprężającą napisaną przyjemnym i lekkim językiem. To po prostu bajka dla dorosłych. Fantastyka nie mająca nic wspólnego z dziełami Tolkiena, Martina, Sapkowskiego czy Grzędowicza.

sobota, 11 marca 2017

Book Tour Szeptucha


Nie wiem czy śledzicie, ale w Plebiscycie Książka Roku 2016 na portalu LubimyCzytać.pl, w kategorii literatura fantastyczna wygrała "Szeptucha" Katarzyny Bereniki Miszczuk. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ jak dla mnie książka jest świetna. Nie jest to może arcydzieło podobne do Martina, Tolkiena czy Sapkowskiego, jednak to naprawdę ciekawa koncepcja. Zupełnie inna, intrygująca i z wątkami słowiańskimi. Pisałam o niej w pierwszej opinii na tym blogu, którą znajdziecie tutaj.

Ale dziś chciałam odrobinę o czymś innym. Książka wygrała w Plebiscycie i myślę, że jest to świetna okazja do zorganizowania Book Tour. Dlatego też przekazuję swój egzemplarz książki do Waszych rąk i będę niecierpliwie wyczekiwała Waszych opinii na temat tej książki. Poniżej przedstawiam Wam kilka zasad Book Tour.

Książka jest w drodze do Agnieszki z bloga Pośredniczkaa

 
Lista potwierdzonych uczestników i kolejność:
  1. Kasia z Poligonu Domowego
  2. Monika z Halmanowa
  3. Agnieszka z Pośredniczkaa 
  4. Magda z Przez piękne okulary
  5. Zuzanna z Ogrodu Książek
  6. Karolina z Redhead in Wonderland
  7. Julita z Zaczytanej Złośnicy  
  8. Paula z Zabookowany świat Pauli
  9. Addictedtobooks
  10. Kasia z Wielbicielki książek 
  11. Dominka z Książkowych Wyzwań
  12. Agnieszka z Pięknem Oczarowana
  13. Małgorzata z The Books Spot 
  14. Klaudia z Zaksiążkowanej 
  15. Justyna  
  16. Katarzyna
  17. Marlena 
  18. Anna z Książki moja odskocznia
  19. Joanna

czwartek, 9 marca 2017

[PRZEDPREMIEROWA RECENZJA] Artystyczny koncept oparty na fascynacji filmem

Do tej recenzji podchodziłam, jak pies do jeża. Napisałam ją chyba z 5 razy, czytałam i zaczynałam od początku, bo widoczny w moich zapiskach chaos, nie pozwalał mi na publikację. Dłużej już nie mogę, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi ten popełniony tekst o niezwykle trudnej książce.

Od razu chciałabym się przyznać do jednej rzeczy: nie lubię eksperymentalnych form przekazu w nowoczesnej sztuce. Nie lubię filmów w stylu Larsa von Triera, ani też obrazów Marka Rothco. Podobnie nie przemawiają do mnie szokujące performance, które według mnie mają wątpliwy związek ze sztuką (np. szokujące performance). Dlatego zaznaczam, że książka, mimo iż doceniam pewne jej atuty, nie była skierowana do mnie i dodatkowo nie jestem w stanie jej ocenić.

niedziela, 5 marca 2017

Klątwa zatajenia, grzech zaniechania i wieś zawieszona gdzieś pomiędzy światem żywych i umarłych

Książkę Stefana Dardy wypatrzyłam na blogu Margo. Po przeczytaniu Jej recenzji od razu poczułam, że jest to mój absolutny "must have". Szybko zakupiłam e-booki, ale musiały na mnie trochę poczekać, bo miałam kilka planów czytelniczych "na już", których odłożyć na później nie mogłam. Dopiero we środę udało mi się w końcu zacząć i zniknęłam...

Zniknęłam zupełnie, podobnie, jak wieś na Roztoczu, zwana Starzyzny i Jej mieszkańcy. Oderwać się od tej książki było bardzo ciężko. Mimo ciągłego napięcia i niepokoju jaki budziła nie chciałam jej odkładać nawet na chwilę.


wtorek, 28 lutego 2017

Sigrida Storråda - Harda Pani!

Grafika wykonana na potrzeby recenzji przez Marcina Rosa.
"Harda" jest harda. Opowieść o kobiecie, co do której istnienia spierają się historycy. Kobiecie, która stała się legendą sag islandzkich. Kobiecie, o której się mówi zazwyczaj, że zdobyła 3 korony, ale przecież dla swych synów zdobyła 4. 
Cherezińska podjęła trudny temat. Jako Pisarka próbująca zawsze się trzymać faktów historycznych, musiała wybrać obraz Świętosławy, ożywić Ją i zrekonstruować Jej życie. Spośród wszystkich książek Cherezińskiej, które przeczytałam, "Harda" wydaje się być jakimś dopełnieniem, jakąś dodatkową odpowiedzią i spoiwem innych opisanych przez Nią historii. Niezwykłe połączenie świata wikingów, który znam z "Północnej drogi", oraz świata wczesnochrześcijańskiej Europy, w tym Piastów.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Łapówkarstwo, kumoterstwo i wódka, czyli PRL i milicja całkiem z bliska.

Ryszard Ćwirlej - Z wykształcenia socjolog (Uniwersytet Śląski w Katowicach). Z zawodu dziennikarz telewizyjny, a obecnie również pisarz. Dziennikarze od razu mają dobre wejście w świat autorów, ze względu na wytrenowaną już umiejętność formułowania myśli. Ćwirlej przez krytyków został uznany za twórcę nowego gatunku literackiego, czyli "kryminału neomilicyjnego". Jedna z Jego powieści, "Błyskawiczna wypłata", została nagrodzona Kryminalną Piłą, jako najlepsza miejska powieść w 2014.

Powieść neomilicyjna charakteryzuje się obrazem PRL-u, który nie ma nic wspólnego z ideologiczną ściemą tamtych czasów. Jest ironiczna, mocna, szara i brudna jednocześnie. Nieco zawstydzająca, jak film "Wesele" lub "Dom zły". Czy wstrząsająca? Mną już nie wstrząsają takie kreacje, ale muszę przyznać, że przedstawienie jest ciekawe i intrygujące. Stanowi specyficzny rodzaj dysputy z powieściami milicyjnymi, które raczej opiewały odwagę i bohaterstwo swoich bohaterów - czasami nieudolnie. Autor dokłada nam również sporo wesołości, wynikającej głównie z prostych, przerysowanych sytuacji, bezsensownych lub nawet absurdalnych wypowiedzi bohaterów. Nie przepadam za powieściami rozgrywających się w czasach PRL-u, ale ta mimo, iż nie do końca do mnie trafia, jest dobrą książką. Nie zamierzam czytać takiej serii po kolei, ale z pewnością kiedyś wrócę do "Milicjantów z Poznania", chociaż nie szybko.

niedziela, 19 lutego 2017

Jak twardy orzech do zgryzienia miałam, czyli WYNIKI KONKURSU!

Konkurs - naprawdę nie sądziłam, że konkurs sprawi tyle frajdy, ale i trudności. Nie zamierzam słodzić, ale postawiliście przede mną bardzo trudne zadanie. Czytam i czytam Wasze zgłoszenia i nie mogę się zdecydować. Co więcej chyba przeczytam wszystkie książki, które mi poleciliście, już dopisane do mojej listy czytelniczej. Niestety musiałam wybrać tylko 3 zwycięzców, co było chyba trudniejsze, niż obrona napisanie pracy inżynierskiej.

Wyjaśnię na początek w jaki sposób zabrałam się do przeglądania zgłoszeń. Mianowicie wydrukowałam sobie Wasze zgłoszenia bez informacji, jaką książkę polecacie, ani kto poleca. Chciałam maksymalnie ograniczyć sugerowanie się, dlatego też na kartkach przemieszałam nieco zgłoszenia. Wcześniej nie czytałam Waszych odpowiedzi, rzucałam wyłącznie okiem, ale nie zagłębiałam się. Dodatkowo informuję, że jeśli ktoś przekroczył 5 zdań wówczas, odcinałam odpowiedź po piątej kropce. Nie chciałam dyskwalifikować widząc, jak bardzo się dla mnie postaraliście.

Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom i wszystkim kibicującym :) Jesteście wspaniali i bez Was nie byłoby żadnego konkursu. Otrzymałam od Was 16 zgłoszeń i wszystkie wzięły udział w konkursie. Nagradzam tylko 3 osoby, chociaż nagrody powinni otrzymać wszyscy. Osoby, które zwyciężyły są wszystkie razem na podium :) Nie ma tutaj pierwszego, drugiego i trzeciego miejsca.

piątek, 17 lutego 2017

"Królestwo bez króla jest łodzią bez sternika rzuconą na sztorm", czyli Niewidzialna korona - Elżbiety Cherezińskiej

Pierwszy tom cyklu, "Korona śniegu i krwi", opowiadał przede wszystkim o zapomnianym władcy, Przemysławie II. Historia szkolna skupia się wokół Władysława Łokietka, jakoby to On właśnie odzyskał koronę dla Polski. I nie jest to w sumie kłamstwem, jednak przemilczenie znaczenia postaci Przemysława w odzyskiwaniu i łączeniu na nowo królestwa, jest co najmniej nie na miejscu. I z taką historią się nie zgadzam, wściekając się, że tyle ważnych wątków naszej narodowej opowieści jest pomijanych, lub spłaszczanych do wtrącenia kilku, nie przykuwających uwagi, zdań. Z też wynikała moja radość, kiedy czytałam pierwszy tom.

wtorek, 14 lutego 2017

10 mniej lub bardziej poważnych faktów o mnie

Wiedźma zaprosiła mnie do zabawy. Rzadko biorę udział w tego typu zabawach, ale ta mi się nawet spodobała. Czytam książki w ilościach nieprzyzwoitych, uwielbiam mojego Małżonka, frywolitkuję (koronka z frywolitki), robię korale z kamieni i kocham perły. Wobec tego poznajcie 10 faktów o mnie, o niektórych pewnie nie wiedzą nawet moi bliscy znajomi.
Starałam się napisać dość krótko, ale jakbyście mieli jakieś pytania to zapraszam do kontaktu, w komentarzach lub przez e-email.


Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.