wtorek, 19 września 2017

Powieść, która wciąż czeka na swojego wydawcę - "Wpływ" Bruna Kadyny


Bruno Kadyna to Pisarz, który wciąż mnie zaskakuje. I nie chodzi tutaj nawet o Jego wyobraźnię, acz przeobrażenia jakich dokonuje w swoich tekstach. Nie da się oceniać rozumnie jego twórczości czytając wyłącznie jedną historię, bowiem możemy wpaść w pewną pułapkę, która nie pozwoli nam docenić opowieści. Dopiero gdy uda się czytelnikowi wyniuchać tę specyfikę utworów i przetrawić ją wraz z nietypową konstrukcją, zaczyna on nadążać za Autorem. Każda opowieść, którą snuje Bruno, jest naznaczona pewnymi drogowskazami, dość subtelnie, lecz odbijają się one wyraźnie na samej kompozycji tekstu, języku, architekturze zdania i logice. Patrząc na tekst płasko, bez jakiegokolwiek zaangażowania się, można nie tylko pominąć ważne przesłania, ale i nie zrozumieć właśnie tej części warsztatowej.

"Wpływ" to powieść, która jeszcze nie została wydana, ale mam nadzieję, że jakiś mądry wydawca się nią zainteresuje.

Opowiada o zgubnym działaniu nałogu, palenia marihuany, dla samego raczącego się, jak i jego otoczenia. Adrian, doświadczony tragedią, uciekał od rzeczywistości, od stawienia czoła teraźniejszości. Konsekwencje jego działań są ogromne, nie tylko dla niego. Wybuchy agresji, narastająca złość i frustracja, podsycane ciągłym głodem po odstawieniu, niszczą relacje z najbliższą mu osobą, z córką. Walka z samym sobą zawsze jest nierówna, bo to my dla siebie samych pozostaniemy najtrudniejszym przeciwnikiem. Nasze słabości, które przykrywamy brawurą lub awanturnictwem, nie znikają, a gnieżdżą się głęboko i mnożą kolejne problemy, kolejne lęki. To przeklęte koło się zamyka. Trzeba ogromnej determinacji i odwagi by przełamać własną klątwę.

Główny bohater upada, wiele razy upada i, bez względu na przyczyny, najważniejsze jest to, że wstaje. Powoli odnajduje w sobie zapomniane pokłady człowieczeństwa, ojcostwa, dobrego człowieka. Ostatecznie pragnie spokoju dla siebie i swojej córki, zwyczajnego i nudnego życia. Jednak nie jest to proste, kiedy okazuje się, że zupełnie niechcący i nieświadomie zwrócił na siebie i swoją rodzinę uwagę demonów. Szczególnie jednego, który kryje się pod wieloma imionami jak Kursaa, Ba'el, ale właściwie nie ma znaczenia, w jaki sposób go nazwiemy. Metody zła są różne, ale główną drogą jest idealne kłamstwo, kłamstwo mamiące i zaślepiające. Za zasłoną jakiegoś specyficznego dobra, za wrażeniem korzyści bez negatywnych konsekwencji kryje się największy mrok.

Ciekawy jest tutaj wątek otwierania umysłu, rozwijania swojej duchowości przez medytację z pomocą różnych substancji psychoaktywnych i ćwiczeń. Zaproszenie do dyskusji o tym, czy aby to, co wydaje się uwalniać człowieka nie stanowi raczej kolejnych etapów do niewolenia przez czyste zło. Zło bowiem nie funkcjonuje w prawdzie, a w kłamstwie. Manipulacja człowiekiem jest prostsza, gdy ten uważa demoniczne siły za bzdurę, bajki dla dzieci. Jednocześnie świadomość istnienia, nawet gdy nie dopuszczamy jej jako prawdy do siebie, to kolejny element, który otwiera pewne drzwi. Tak jakbyśmy bagatelizowali czyny człowieka, który właśnie do nas mierzy z naładowanej broni. 

"- Wiem, że to brzmi śmiesznie. Przez lata religijnego zagmatwania, fikcji literackiej, filmów i bajek na temat diabła, ludzie tak o nim myślą, jak o wymyślonej postaci z bajek. Nie wierzą, że to potężna, zwyrodniała i realna osoba. Ludzie wolą wierzyć w kosmitów, niż w kogoś, kogo istnienie potwierdza mnóstwo dowodów."

Wszystkie postaci w tej powieści są w pewien sposób teatralne. Każda odgrywa swoją rolę skrupulatnie i niesie na swoich barkach przesłanie dla czytelnika. To niesamowite, bo z jednej strony są tak zwykli, ukazują tak naturalnych, zwyczajnych ludzi, a z drugiej strony mamy wyraźnie sklasyfikowane osobowości i problemy.

Jedną z bardziej tajemniczych i ciekawych postaci stał się dla mnie dziadek Adriana. Człowiek, który jest czynnie zamieszany we wszystko, co się dzieje, ale nie możemy ustalić, jaki właściwie jest. Trudno ocenić tego bohatera, ponieważ stanowi jakby punkt splątania pierwiastka ludzkiego i demonicznego. Analizując na spokojnie jego poczynania można dojść do wniosku, że był w jakimś sensie tym, który próbował odsunąć ten gorzki kielich od innych wypijając go samodzielnie.

Autor zastosował bardzo nietypową narrację, w trzeciej osobie i w czasie teraźniejszym. Wydarzenia są przedstawiane na bieżąco, chronologicznie i jasno. Momentami daje to wrażenie, jakbyśmy jednocześnie czytali didaskalia do jakiejś sztuki. Przetkana została również myślami głównego bohatera, które są wyraźnie zaznaczone, oddzielone od reszty tekstu. O ile na początku lektury ta specyficzna narracja i prostota zdań, języka mogą się wydawać drażniące, to już po chwili wciągamy się w historię i możemy przywyknąć do tej dziwnej budowy. Z drugiej zaś strony, gdy tylko uświadomimy sobie o czym jest ta powieść to zaczynamy też dostrzegać, że w kompozycji oddany został sens. Czy ktoś z Was miał do czynienia z wynurzeniami narkomana? Pustoszące organizm działanie narkotyków ma również duży wpływ na działanie naszego mózgu, sposób wypowiedzi, bogactwo formy i słów. W książce Kadyna świetnie odzwierciedlił ewidentne ubytki umysłowe, które powoduje nałóg. Znałam takich, co stoczyli się całkowicie, znam takich, co się uratowali całkowicie lub częściowo i mogę powiedzieć, że właśnie tak ich się słuchało lub słucha.

Wiem, ktoś mi powie zaraz, że przecież marihuana to narkotyk miękki i tak mocno nie szkodzi. Szczerze? Nawet kawa w nadmiarze szkodzi. A biorąc pod uwagę coś, co powiedział mi były narkoman, to może kiedyś to zielsko było nieco zdrowsze. Teraz hodowane na plastiku i podlewane chemikaliami... naprawdę lepiej uzbierać halucynków w lesie, jeśli już koniecznie chcesz widzieć smoki.

U Bruna Kadyny próżno szukać wydumanych i poetyckich słów. Nie znajdziecie też przemądrzałych filozoficznych traktatów zaszytych w dialogach. Tutaj króluje prostota, która fascynuje tym, że jednocześnie pozostaje tak znacząca. Twórczość tego Autora może się jednym podobać, a innym nie. Co więcej, może się Wam podobać część utworów, a inne nie, i nie widzę w tym żadnej sprzeczności. Opowiadanie historii zamyka się w kompozycji dopasowanej do niej samej, co oznacza, że mimo pewnych wspólnych cech charakterystycznych dla stylu Kadyny, każda potraktowana została inaczej i opisana w inny sposób.

Można się zastanawiać, czy ta historia to zapis narkotycznych wyobrażeń bohatera, czy jego rzeczywiste przygody zamknięte w specyficznej i odpowiedniej dla niego formie. Dla mnie ta powieść jest i jednym i drugim, dodatkowo niesie wiele nauki, a możliwości interpretacyjne sprawiają, że każdy może odnaleźć własny sens dla niej.

Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła Wam ogłosić, że ta powieść została wydana i czeka na Was niecierpliwie w księgarniach. Trzymajcie kciuki. A na razie zachęcam Was do powieści "Metalowa Dolna" Bruna Kadyny, oraz opowiadań, które znajdziecie tutaj <klik>.

"Wpływ"
Bruno Kadyna
Liczba stron: 213
Ocena: 8+/10

 

wtorek, 5 września 2017

"Upadek Nadziei" - Kacper Rybiński

Jak to się mówi "nadzieja umiera ostatnia" i tak też było w przypadku niniejszej książki. Cieniutka publikacja z dość spokojną okładką, przywołującą jednak na myśl bajkę o Aladynie. Miałam wobec niej niewygórowane nadzieje, aczkolwiek nie czuję się usatysfakcjonowana.

Nadzieja to miasto złożone z trzech dzielnic, mieszczące się na pustyni. W tej opowieści poznacie Ritę, nastolatkę, która zamieszkuje w Nadziei dzielnicę pomiędzy bogaczami a biedotą. Ma swój kram z owocami i w taki sposób się utrzymuje. Przygarnięta jako sierota przez bogatego Kupca, otrzymała od niego dobre wykształcenie, ale nie było dla niej miejsca w Wodnych Ogrodach. Tero natomiast nie miał tyle szczęścia, co dziewczyna i będąc również sierotą pozostał w dzielnicy biedoty, gdzie stał się złodziejem. W jakiś dziwny sposób losy tych dwóch postaci splatają się i pozostają już nierozerwalne do końca książki.

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Sprawiedliwość to nie jest ludzkie słowo.", czyli "Sońka" Ignacego Karpowicza

"Sońka" jest opowieścią liryczną, wielowątkową i wielowymiarową. Rozpięta pomiędzy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zdaje się przemawiać do czytelnika, angażować go i wreszcie pozwala na odegranie kluczowej roli, dzięki której Sońka staje się rzeczywista. W tej powieści nie chodzi o wiarygodność, ponieważ jest zbiorem pytań kluczowych dla egzystencji człowieka. Paraboliczność i symbolizm współpracują na rzecz dzieła głębokiego, pozostawiającego wiele dróg interpretacji.

Stara Sonia mieszkająca, gdzieś na "końcu niczego, w Królowym Stojle", jest kobietą prostą, niepiśmienną, zbliżającą się do kresu swoich dni. Opowiada swoje życie tak, jak potrafi i jak je zapamiętała, bez kłamstw, bez wielkich słów, zwyczajnie. A jest to historia traumatyczna, trudna do zaakceptowania, bolesna i okrutna.

piątek, 25 sierpnia 2017

Demony i okultyzm, makabryczne zbrodnie i tajemnice nazistów - "Demon" Łukasza Henela

Góry, jak niektórzy wiecie, to dla mnie najpiękniejsze miejsce na świecie. Zawsze są dla mnie wymagające, zawsze zmuszają do dużego wysiłku i pokonania swojej własnej słabości, ale i nagradzają za wytrwałość. Jednak nie sposób nie zauważyć też tego, co w górach budzi lęk. To miejsce, którego nie da się zupełnie oswoić, pozostanie niebezpieczne i nieprzewidywalne nawet dla wytrawnych zdobywców. Z drugiej jednak strony uzależnia niczym najbardziej uzależniające używki.

To hipnotyzujące i za razem przerażające otoczenie wykorzystał Łukasz Henel w swojej powieści "Demon". Głównym miejscem wydarzeń są Góry Sowie, a właściwie opuszczone schronisko na Wilczycy. Niepokojące opowieści miejscowych o tej okolicy, nie zniechęcają nowego opiekuna schroniska, Jana Piołuna, który cierpi na rzadką chorobę.

sobota, 19 sierpnia 2017

"To miejsce to gniew. Gniew jest tym miejscem.", czyli "Gałęziste" Artura Urbanowicza

Blogowanie zmienia mnie w poszukiwacza skarbów. Trafiam na wiele map, niektóre są zwyczajną hochsztaplerską sztuczką, inne stanowią fragment mało precyzyjnej drogi, ale czasami znajduję w butelce wyrzuconej na brzeg oryginalną mapę prosto do skarbu. I tak spędzam wolny czas ślęcząc nad tymi mapami, obliczając i rysując brakujące kawałki, analizując, czy mam przed sobą prawdę. Jednak zdarza się też, że skarb zapuka skromnie do moich drzwi sam z siebie, kompletnie niepozorny. Gdzieś słyszałam, że ten łachman może być peleryną niewidką, że ta rzeczna perła spełnia życzenia, ale wciąż podejrzliwie na nie zerkam. Odkrywam je powoli, bez wybujałych oczekiwań, bez uniesień, bez zbędnych emocji. Spokojnie, aż dociera do mnie, że to kolejny skarb, mój skarb...

czwartek, 10 sierpnia 2017

"Nikt nie jest zdolny tak bardzo skrzywdzić drugiego człowieka jak inny człowiek (...)", czyli "Reemisja" Izabeli Milik

Niesztampowe połączenie thrillera politycznego z elementami fantastyki zdaje się nie być dobrym pomysłem na pierwszy rzut oka. Osobiście lubię wymieszanie gatunkowe w książkach, ponieważ w jakiś sposób nadaje powieści dodatkowej głębi i wielowymiarowości. Izabela Milik postawiła przed sobą trudne zadanie decydując się na taką właśnie konstrukcję, ale muszę przyznać, że poradziła sobie z nim całkiem dobrze.

Do książki zachęciła mnie Daria z bloga Kraina Książką Zwana. Polecam Wam Jej recenzję, tym bardziej, że ja nie skupiałam się w swojej opinii na fabule i u Darii znajdziecie znacznie więcej szczegółów <klik>.

środa, 9 sierpnia 2017

Wyniki rozdania promującego z "Metalową Dolną" Bruna Kadyny


Na początek bardzo wszystkich przepraszam, że dopiero dziś ogłaszam wyniki. Co prawda wystąpiły pewne nieoczekiwane warunki w moim życiu, jednak i tak bardzo Was przepraszam.

czwartek, 3 sierpnia 2017

WAŻNE ROZDANIE - "Metalowa Dolna" Bruna Kadyny

Bruno Kadyna to Autor, który bardzo mnie zaskoczył. Niepozorna książka, "Metalowa Dolna", którą przysłał, nie kusiła mnie ani okładką, ani opisem. Jednak spróbowałam i rozsmakowałam się we wspaniałym debiucie. Kadyna wniósł do mojego czytelniczego świata powiew świeżości, który chłodzi głowę do refleksji i ogrzewa, jednocześnie otulając nas ciekawą historią. Wyrazisty styl sprawia, że rozpoznaję Go w każdym nowym opowiadaniu. Polecam wszystkim zarówno minipowieść "Metalowa Dolna", jak i opowiadania, które są dostępne na stronie Autora <klik>.

Razem z Brunem Kadyną przygotowaliśmy dla Was dość bogate rozdanie. Przede wszystkim zwyciężyć mogą aż 4 osoby. Do wygrania jest debiutancka minipowieść "Metalowa Dolna" w tradycyjnej, papierowej wersji. A wewnątrz książki imienna dedykacja od Autora. Prawda, że wartościowe rozdanie?

poniedziałek, 31 lipca 2017

"Nic się nie kończy (...) wszystko się zaczyna" ("Płomienna Korona", Elżbieta Cherezińska)

Cherezińska nie tylko przenosi nas w dawne czasy, pomiędzy historyczne postaci i wydarzenia kluczowe dla kształtowania się państwowości polskiej. Zabiera nas w podróż po piastowskiej Polsce, bo zamkach, dworach, karczmach i chałupach. Przyglądamy się garnizonom wojskowym, oblężniczym maszynom, polewce podawanej w podrzędnej karczmie na trakcie, wykwintnym daniom na biskupim stole, miastom i wsiom z przyległymi ziemiami. Bogaty obraz i przekrój całej drabiny społecznej jest aż nieprawdopodobny. Niewiele bowiem o tym bogactwie dowiadujemy się na lekcjach historii. Wyprawa, którą funduje nam Autorka, to także możliwość zajrzenia na zagraniczne dwory. Czytelnik może uczestniczyć w zmaganiach nie tylko o koronę polską, ale i czeską, niemiecką, węgierską. Sumiennie zrekonstruowana polityka Zakonu Krzyżackiego pozwala wreszcie obnażyć zakłamanie i manipulacje na tej płaszczyźnie, które na celu nie miały krzewienia wiary w Chrystusa, zwanego przez dzikich Umarłym, a zdobywanie dóbr doczesnych i pławienie się w luksusach.

sobota, 22 lipca 2017

"Miłość do trawy" - Michał Krupa

Niektórzy z Was wiedzą, że wciąż poszukuję powieści osadzonych w przestrzeni wierzeń słowiańskich. Chwytam się różnorakich pozycji od opracowań naukowych, przez powieści historyczne do historii raczej fantastycznych. Jak dotąd znalazłam niewiele książek, które mnie usatysfakcjonowały, ale widzę wciąż rosnący potencjał w tym temacie.

"Miłość do trawy" zauważyłam dzięki Monice z bloga Halmanowa, która jest Patronem Medialnym tej publikacji. Nie potrzebowałam wielu słów zachęty, ale przyznam, że samo wspomnienie nawiązania do wierzeń pogańskich narobiło mi apetytu. Rozentuzjazmowana mimowolnie podniosłam wysoko poprzeczkę moich oczekiwań. To był trochę mój błąd, bo książka nie była dla mnie tak wspaniała, jak to sobie wyobrażałam.
Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.