poniedziałek, 31 lipca 2017

"Nic się nie kończy (...) wszystko się zaczyna" ("Płomienna Korona", Elżbieta Cherezińska)

Cherezińska nie tylko przenosi nas w dawne czasy, pomiędzy historyczne postaci i wydarzenia kluczowe dla kształtowania się państwowości polskiej. Zabiera nas w podróż po piastowskiej Polsce, bo zamkach, dworach, karczmach i chałupach. Przyglądamy się garnizonom wojskowym, oblężniczym maszynom, polewce podawanej w podrzędnej karczmie na trakcie, wykwintnym daniom na biskupim stole, miastom i wsiom z przyległymi ziemiami. Bogaty obraz i przekrój całej drabiny społecznej jest aż nieprawdopodobny. Niewiele bowiem o tym bogactwie dowiadujemy się na lekcjach historii. Wyprawa, którą funduje nam Autorka, to także możliwość zajrzenia na zagraniczne dwory. Czytelnik może uczestniczyć w zmaganiach nie tylko o koronę polską, ale i czeską, niemiecką, węgierską. Sumiennie zrekonstruowana polityka Zakonu Krzyżackiego pozwala wreszcie obnażyć zakłamanie i manipulacje na tej płaszczyźnie, które na celu nie miały krzewienia wiary w Chrystusa, zwanego przez dzikich Umarłym, a zdobywanie dóbr doczesnych i pławienie się w luksusach.


Historia, która została przedstawiona w trzecim tomie "Odrodzonego królestwa" obejmuje tak bogaty okres, że mogłaby zostać rozbita na kilka pomniejszych powieści. Rozdziały są podzielone według imion poszczególnych bohaterów, dopuszczeni przez Autorkę do głosu opowiadają o znanych wydarzeniach z własnej, prywatnej perspektywy. Właśnie w taki sposób została wtłoczona w nich ciepła krew, oczy nabrały żywego blasku. Nie trzeba polubić danej postaci, by czytać o Jej losach z wypiekami na twarzy i na koniec każdego rozdziału przekładać kolejne strony dla sprawdzenia, kiedy powrócimy do dalszej części tej historii. Każdy w tej powieści jest wyrazisty, charakterny i niepowtarzalny.

Koniec dynastii Przemyślidów rodzi kilkuletnią zawieruchę w Czechach. Pretendentów do korony jest wielu, a łakomym kąskiem stają się również pretensje do korony Polskiej, która traktowana była jako lenno czeskie. Okazuje się, że każdy przejmujący oficjalnie władzę w tym kraju, jest człowiekiem charakteryzującym się pewną niedojrzałością do sprawowania rządów. I tak mamy Rudolfa Habsburga, który jawi się jako król skromny, acz władający silną ręką. Jednak powiązanie z ojcem, Albrechtem Habsburgiem, sprawia, że widzimy w nim marionetkę w rękach większych i cwańszych, którzy manipulują dla osiągnięcia własnych korzyści, bez uwzględnienia dobra kraju. Nawet Rikissa z całą swoją mocą zmiękczania ludzkich nie potrafiła wpłynąć na decyzje męża. Jego panowanie w gruncie rzeczy można potraktować jako epizodyczne, ponieważ zmarł kilka miesięcy po koronacji. Drugim, który już wcześniej wyciągał dłonie po Czechy, był Henryk Karyncki, mąż najstarszej córki Vaclava II, Anny Przemyślidki. Wybrany przez szlachtę czeską szybko zdobył ich niechęć prowadzoną polityka fiskalną. Nakładane podatki, mające na celu uzupełnienie świecącego pustkami skarbca, doprowadziły do wystąpienia możnych przeciw królowi i wojny domowej. Decyzja o wydaniu ostatniej niezamężnej córki Vaclava II za Jana Luksemburskiego była przyczynkiem do wprowadzenia nowej dynastii na tron czeski. Młodziutki Austriak z jednej strony jest niedoświadczonym chłopcem, wychowanym w zupełnie odmiennej kulturze. Z drugiej zaś pozostawia możnym szansę na ułożenie go, wychowanie do warunków panujących w Czechach. W całym tym sprytnym planie nie przewidziano jednak, że wylewająca złość i żółć Elżbieta Przemyslidka, będzie manipulować swoim mężem, snuć skomplikowane intrygi, kierując się zepsuciem i żądzą władzy. Przez swoje wybujałe ambicje i poczucie wyższości niemalże doprowadza do strącenia kolejnego władcy z tronu. Na szczęście młody król orientuje się w końcu w poczynaniach Eliski (Elżbiety) konsekwentnie odsuwa ją od rządzenia, a także od siebie. Ten burzliwy czas w dziejach Czech skutecznie odsuwa ambicje do korony polskiej, chociaż te pretensje pojawiają się cały czas.

W Polsce książę Władysław Łokietek odzyskuje i traci ziemie. Z uporem dąży do scalenia ziem i ludzi. Koniec drogi po koronę i ku zjednoczeniu Królestwa jest długi i usiany przeciwnościami. Wszystko to stanowi jakby próbę dla zdeterminowanego księcia, sprawdzian by dowieść, że to właśnie on godzien jest wpisać się na kartach historii, jako zdejmujący klątwę rozbicia. Władysław przekuwa wszystkie swoje wady w zalety, które powinien posiadać przyszły król. Uczy się cierpliwości, a pychę i złość zaczyna kontrolować, na rzecz dyplomatycznej gry z przeciwnikami. Zjednoczenie to proces wielowymiarowy, oparty na kilku płaszczyznach, bowiem koniecznym staje się wyjście poza swoje własne granice, zarówno w znaczeniu geograficznym, właściwie geopolitycznym, jak i psychologicznym. Nie wystarczy zdobyć ziem, odbić ich z rąk wrogów i poskromić niecnych sąsiadów, którzy próbują dokonać zagarnięcia dla siebie części dóbr Polski. Mentalność możnych rodów musi zostać zweryfikowana przez nich samych, by byli w stanie dać od siebie wszystko i samych siebie, w tej drodze do odnowienia potęgi kraju. Zastanawiałam się momentami, co by było gdyby Mały Książę nie wykazywał się tak wielkim uporem i determinacją, gdyby poddał się już w momencie, kiedy to nikt nie dawał mu żadnych szans. I co więcej, jeśliby zepsucie panoszące się wśród możnych, ich krótkowzroczność rozpleniło się na inne rody? Bo przecież siła Władysława tkwiła również w tej garstce ludzi, którzy gotowi byli pójść za nim na koniec świata.

Obserwując Krzyżaków, Brandenburczyków, Czechów widzimy, że rozbicie mogło zamienić się w rozbiór. Ziemie Polski podzielone przez samych Piastów, rozdrobnione i z każdym kolejnym pokoleniem, cięte na coraz mniejsze kawałki, atakowane są ze wszystkich stron. Jakby padlinożercy zwietrzyli łatwy posiłek.

Dodatkowo został rozwinięty temat ludzi Starej Krwi, pogan ukrytych w lasach. O ile kobiety wyznające Matkę, nie pragną rozlewu krwi, to już komanda Starców stanowią grupę brutalnych wojowników, którzy nie cofną się przed niczym. W poprzednich tomach Elżbieta Cherezińska nie skupiała zbyt wiele uwagi na tych wątkach, wplatając tylko pewne smaczki do fabuły i pozostawiając na końcu niedosyt. W "Płomiennej koronie" znacznie rozszerzyła tę część traktując ją jednocześnie, jako idealne pole do rozwinięcia elementów fantastycznych. Nadal charakteryzują się subtelnością, nie zdominowały powieści, ale dodały jakiegoś pazura ówczesnemu światu, pewnej wyrazistości czasów, dodatkowych tajemnic i misternie snutych intryg.

To, co bardzo lubię u Cherezińskiej to również kobiety. Autorka nie boi się postawić przed nami silnych, dominujących kobiet, mądrych i wytrawnych graczek na arenie politycznej. Dzięki temu odzyskują należne im miejsce na kartach historii, wychodząc niejako z cienia swoich wielkich mężów, ojców, braci. Bezsprzecznie stanowią mocne przedłużenie ramienia władzy swych mężczyzn, podporę w trudnych chwilach i mądrą radę w najcięższych rozgrywkach.

Księżna Jadwiga Bolesławówna już pod koniec drugiego tomu nabrała krzepy. Kobieta, która z pozoru wydaje się krucha, delikatna, dziewczęca, okazuje się posiadać niezwykłą mądrość i siłę charakteru. Nie tylko jako księżna potrafi sobie poradzić z dworem, dziećmi i mężem, ale stanąwszy wobec groźby oblężenia znajduje w sobie odwagę, by nie poddać zamku, a zagrzewać swoich poddanych do walki o honor książęcej rodziny. Ciekawie opisana została też relacja małżonków. Władysław w swojej naturze nie jest łatwym partnerem do wspólnego życia. Jednak ich miłość jakby w ogóle nie przemijała, jakby ta więź nigdy im nie spowszedniała. To głos filigranowej Jadwigi wybrzmiewa potężniej i stawia Władysława na nogi. O ile sprawy męskie i drobne nie zajmują jej głowy, o tyle w sprawach królestwa i przyszłości swoich dzieci nie zamierza pozostawić decyzji wyłącznie w rękach mężczyzn. Posiada naturalną intuicję, która pozwala kierować się obiektywną, acz czułą przenikliwością.

Inną kobiecą postacią, która zachwyca i raduje serducho, jest Rikissa, córka króla Przemysława i szwedzkiej księżniczki o tym samym imieniu. Jej dzieciństwo przerwała brutalnie śmierć ojca i odtąd musiała wydorośleć. Stając się obiektem pożądania, jako przedłużenie linii rodzinnej ostatniego króla, zostaje wepchnięta w zagmatwane polityczne rozdania, będąc gwarantką korony polskiej. Jednak to właśnie w "Płomiennej koronie" Rikissa dojrzewa, dorośleje do swojego poświęcenia wobec królestwa. Spełniając przez lata misję, powierzoną jej przez Jakuba Świnkę, dopiero po wielu przejściach znajduje drogę dla własnego szczęścia. Nie zapomina przy tym nawet na chwilę o wspieraniu Polski w uwolnieniu się od wpływów państw ościennych. Bis Regina to postać niepowtarzalna, subtelna i elegancka. Rozważnie manipuluje w dyplomacji, ale pozostając lojalną wobec obu królestw. Mogłoby się zdawać, że dochodzimy do konfliktu interesów na tej płaszczyźnie, jednak Rikissa pokazuje nam, jak należy patrzeć na świat. Zachowuje idealną wręcz równowagę w kierowaniu się sercem i rozumem. 

"Wyjęła pergamin i odpisała mu bez zastanowienia, na jednym tchu.
'Nie. Już nigdy w życiu nie będę niczyją żoną. Jestem królową na tronie, czy bez niego, bo nikt mi moich dwóch koron nie odbierze. Sakramentu nie można cofnąć'.
Wylała czerwony wosk i odcisnęła w nim swą majestatyczną pieczęć. Napis na otoku był porażająco wyraźny. S. ELIZABET DEI GRACIA BOEMIE ET POLONIE BIS REGINE.
Odczytała go na głos, przekrzykując nawałnicę, która rozpętała się za oknami:
– Pieczęć Elżbiety, z łaski Bożej dwukrotnej królowej Czech i Polski.
– Amen – dokończył Michał Zaremba, wpadając jak piorun do jej komnaty. "


Wspaniały Jakub Świnka został na naszych oczach prawdziwym patriarchą, ojcem i pasterzem w wymiarze teologicznym. Nie mogę powiedzieć, że dokonała się jakaś spektakularna zmiana w tej postaci, ale z pewnością budzi jeszcze większy podziw, szacunek i poczucie bezpieczeństwa. Człowiek, który jakby przełamał własną klątwę, by w swej mądrości i uporze oddać się całkowicie Bogu i Królestwu.
Znajdziecie wiele innych barwnych i zajmujących postaci, ale nie sposób skończyć tego tekstu pisząc o wszystkich.

Elżbieta Cherezińska uczyniła historię niewyczerpanym źródłem inspiracji. Na nowo zaszczepia w czytelniku polskiego ducha, siłę, która mogłoby się wydawać, że przeminęła. Pokazuje, że w naszych dziejach zdarzały się wzloty i upadki, ale również zawsze znajdowali się ludzie, którzy nie bacząc na żadne przeciwności, ani na swoje wygodnictwo, dążyli do podniesienia kraju. Jak już wspominałam w opiniach, o innych Jej książkach, Autorka pisze "ku pokrzepieniu serc". Odkrywa przed nami mniej znane karty minionych wieków, uzupełnia je, ożywia i rozpala naszą wyobraźnię.
Bardzo ważnym jest, że za książkami Cherezińskiej nie stoi jedynie świetne pióro, dobrze wykreowane postaci, rzetelność historyczna. W tych opowieściach znajdziemy też niesamowitą ilość wartości. Barwny przekrój tego, czym człowiek może się kierować, od niecnych i egoistycznych pobudek, po wierność, lojalność i oddanie dla większej sprawy. Jedność królestwa i jedność wobec królestwa nabierają zupełnie nowego znaczenia. Każdy z nas staje się częścią tej potęgi, którą stworzyli i bohatersko bronili nasi przodkowie. Czytając stajemy się świadkami historii zmartwychwstałej i niezwykle pouczającej.

"Odrodzone królestwo" jest drobiazgowo dopracowanym cyklem historycznymi. Opierając się na wielu źródłach miała szansę dokładnie prześledzić opisywane wydarzenia oraz wybrać najciekawsze spośród różnych hipotez na temat mało znanych szczegółów. Jednak największy kunszt Autorki dostrzegamy w misternym wyplataniu przez Nią białych plam, gdzie ma dość miejsca na wypełnienie ich widowiskowymi wzorami. Znajdziecie w nich szczyptę magii, odrobinę humoru i przesłanie. Ja uważam, że Elżbieta Cherezińska pisze genialne powieści, wciągające od pierwszych do ostatnich stron, doszlifowane w każdym calu. 

"Dzięki śmierci ostatniego Przemyślidy mogłem odzyskać władzę, dlatego plotkowano, że maczałem w tym palce. Czy śmierć Henryka przyniesie mi Starszą Polskę?
Zachłysnął się tą myślą i zduszonym głosem powiedział do Ogończyka:
– Każ mszę odprawić w katedrze.
– Dziękczynną? – spytał beztrosko Paweł, odnajdując wreszcie schowany za kotarą dzban.
– Żałobną! – zganił go książę. – Za spokój jego ponurej duszy.
A za mój powrót do Starszej Polski sam się pomodlę. U klarysek, przed ołtarzem ciotki Kingi."

 
Czy znalazłam jakieś wady? Poza drobnymi literówkami, które zdarzały się z rzadka, nie. Zawiodła mnie jedna postać, dla której doszukiwałam się innej historii i nic z moich oczekiwań się nie spełniło. Jednak, kiedy złapałam pierwszy oddech po zamknięciu książki, muszę przyznać, że to Pisarka miała lepszy pomysł ode mnie, więc nie mogę zaliczyć tego na poczet wad. A chodzi o Michała Zarembę, ale nie opowiem Wam nic więcej. Przeczytajcie sami! 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce, która przesłała mi egzemplarz jeszcze przed premierą. Niestety przy tej tak ważnej dla mnie opowieści nie mogłam się spieszyć z czytaniem, bowiem trzeci tom to dla mnie istna uczta, a i ilość zapisanych stron znacząco wydłużyła mój czas na czytanie. Cieszę się bardzo, że nie zamierza porzucić swoich bohaterów, chociaż to już pewnie nowej odsłonie. Polecam wszystkim cały cykl "Odrodzone królestwo".

"Płomienna Korona"
Elżbieta Cherezińska
Cykl: Odrodzone królestwo
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ocena: 10/10


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.