niedziela, 12 listopada 2017

"Żołnierze Wyklęci" - Przemysław Słowiński

Odkłamywanie historii jest nadzwyczaj ważne, przynajmniej dla mnie. Prawda to droga do wyzwolenia, o czym pisałam Wam nie raz. Szczególnie cenna wydaje mi się prawda o wydarzeniach, których konsekwencją jest to, że jestem Polką i żyję w Polsce. Można narzekać na posunięcia polityczne, na kręgosłup moralny parlamentarzystów, aczkolwiek nie sposób nie zauważyć, że pozostając pod okupacją żylibyśmy obecnie w znacznie gorszych warunkach.

W ostatnich czasach możemy zaobserwować pewną modę na patriotyzm i rozprawianie się z historią. Gloryfikowanie różnych wydarzeń i osób, które zapisały się na kartach naszej narodowej przeszłości, jak również potępianie tych, których zapamiętano za ich niechlubne działania. Dla mnie to jakby znak naszych czasów dobry i zły jednocześnie, ponieważ o ile przywracanie prawdy do świadomości ludzi to bardzo pożądana role tego nietypowego na te czasy zrywu, to już rozdrapywanie w nieskończoność, doszukiwanie się najdrobniejszych szczegółów, z których buduje się obraz pozytywny lub negatywny, prowadzi raczej do konfliktów, niż konstruktywnej analizy.
Dziś chciałabym Wam przestawić książkę Przemysława Słowińskiego, pt. "Żołnierze Wyklęci. Sześciu z tysięcy". Celem jest nie tylko opowiedzenie o wspomnianych w tytule "sześciu" najbardziej rozpoznawalnych postaci z szeregów niezłomnych, ale również o samym działaniu komunistycznej władzy. Pozycja nie jest opatrzona zbyt wieloma zdjęciami, jednak wyjątkowo bogata w treść. W tego typu publikacjach oczekujemy najczęściej zimnych faktów, może relacji z dość emocjonujących wydarzeń, aczkolwiek maksymalnie obiektywnej, wręcz obojętnej. W tym przypadku otrzymujemy dość rzetelną wiedzę, ale Autor nie ukrył zupełnie swojej osobowości i poglądów, które też nie są narzucane czytelnikowi. Pojawiają się subtelnie i nie zakłócają lektury awanturniczym stylem, jak to czasami obserwowałam w innych publikacjach, jednak dość wyraźnie pokazują stosunek Autora do obecnych partii politycznych. Mimo wszystko wartość historyczna zawartej w niej treści jest niepodważalna, a z pewnymi sugestiami Autora możemy się zgodzić lub polemizować.

W pierwszym rozdziale Przemysław Słowiński próbuje przybliżyć sytuację polityczną Polski zaraz po wkroczeniu Armii Czerwonej, jednocześnie sięgając do wydarzeń z czasów wojny, a nawet jeszcze przed nią. Skupia się przede wszystkim na wyjaśnieniu tytułowego pytania "Kim byli Żołnierze Wyklęci?", ponieważ mimo, iż wiedza na ten temat jest już powszechnie dostępna w coraz rzetelniejszej wersji, to jednak nadal mało rozpowszechniona i przekłamywana echami komunistycznej propagandy.

"Żołnierze Wyklęci, zwani też Żołnierzami Niezłomnymi bądź Żołnierzami II Konspiracji. Wierni Ojczyźnie do końca. Samotni w swej ostatniej walce. Walce już nie tyle o zwycięstwo, lecz przede wszystkim o honor. Dla tych, którzy zbrojnie opierali się sowietyzacji Polski, wojna nie skończyła się w 1945 roku. Nie godzili się na zaprowadzony siłą porządek. W odróżnieniu od tej części społeczeństwa, która uznała narzuconą odgórnie przez Stalina "władzę ludową", Oni - wyklęci przez komunistyczny system - nie złożyli broni. Wybrali krętą drogę przez lasy. Jeszcze raz wrócili tam, by bronić miejscowej ludności przed kradzieżami i gwałtami, tym razem ze strony UB, MO i NKWD. Wielokrotnie dowodzili swego bohaterstwa. Wolnej Polski już nie było, ale pozostała nadzieja. Ona zawsze umiera ostatnia..."

Sześciu: „Uskok”, „Zapora”, „Nil”, „Ogień”, Witold Pilecki, i „Łupaszka”

Kolejne rozdziały opowiadają o konkretnych osobach, a tych sześciu wybranych to postacie, które wciąż budzą wiele różnorakich wątpliwości, bowiem ich historia została mocno zdeptana i zniekształcona przez komunistów. Po wieloletnim wbijaniu w społeczeństwo kłamstw, przekłamań i zmanipulowanych informacji, bohaterowie nadal pozostają dwuznaczni i przypuszczam, że potrzeba jeszcze wiele czasu, aby ludzie zakorzenili w sobie prawdę o nich. Jednak kłamstwem byłoby powiedzieć, że książka rzeczywiście dotyczy tylko tych sześciu, bowiem przecież opisując ich losy nie sposób było nie wspomnieć o innych, może mniej znanych, mniej głośnych, ale jednak również Wyklętych.

Przywracanie pamięci tych ludzi nie odbywa się tutaj wyłącznie poprzez opis suchych faktów. Książka została opatrzona przez sporą ilość fragmentów z materiałów źródłowych, jak choćby pamiętniki Zdzisława Brońskiego. Co więcej znajdziemy tutaj fragmenty depeszy, donosów, rozkazów, listów, a nawet poezję z tamtego okresu. Ciekawym zabiegiem i bardzo trafionym, moim zdaniem, jest zamieszczenie ramek z doprecyzowaniem tematów niejako pobocznych. Przy dużej i zwięzłej dawce informacji, pozwala to na niepogubienie się pośród poszczególnych części, a jednocześnie uzupełnia całokształt obrazu.

Książka ta stanowi kolejną pozycję na rynku, która ma na celu przywrócić prawdę i godność Żołnierzom Wyklętym. Przeciwstawienie się komunistycznej władzy wymagało wielkiego bohaterstwa i siły charakteru. Można się sprzeczać, czy Niezłomni byli aniołami, według mnie nie byli. Powiem więcej, w ich szeregach z pewnością trafiały się czarne owce. Jednak czy to oznacza, że przez ich pryzmat należy oceniać wszystkich i nie zasługują by prawda o nich wreszcie ujrzała światło?

Polecam książkę Przemysława Słowińskiego zarówno tym, którzy poszukują rzetelnej i zwięzłej wiedzy, jak i tym, którzy chcieliby zwyczajnie zrozumieć, lub dowiedzieć się więcej. Skondensowana dawka informacji i bogata bibliografia otwierają drogę do dalszych badań nawet amatorom.

Używałam wymiennie nazwy "Wyklęci" i "Niezłomni", co nie jest błędem, ale odpowiednią nazwą są "Żołnierze Wyklęci". Poniżej odsyłam do artykułu. Niezłomni w kontekście tego tekstu i mówienia o tych niezwykłych ludziach, odnosi się przede wszystkim do pewnej wspólnej cechy, którą byli naznaczeni, czyli niezłomności.

Artykuł: Wyklęci czy Niezłomni?

"Żołnierze Wyklęci. Sześciu z tysięcy"
Przemysław Słowiński
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 291
Ocena: 8/10
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.