Olga Rudnicka okazała się dla mnie bardzo przyjemnym odkryciem już przy okazji książki "Były sobie świnki trzy". Delikatne podobieństwo stylu do Chmielewskiej, pogodny obraz rzeczywistości i humor czerpiący z absurdu, to jakby przepis na sukces w moim odczuciu. Niech Was jednak nie zwiedzie wspomniane podobieństwo do Chmielewskiej, ponieważ Rudnicka mimo wszystko znacząco się różni od polskiej mistrzyni komedii kryminalnej.
"Tajemnice mają to do siebie, że nie udają się trzymać w tajemnicy."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Proszyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Proszyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Koszmar wojny i króliki z Ravensbrück
Blogi, portale, grupy społecznościowe - siedzę i grzebię poszukując nowych, ciekawych tytułów, czasami wyhaczę niezwykłą perełkę, innym razem zrezygnuję z czegoś przekonawszy się, że to nie dla mnie. Przy okazji "Liliowych Dziewczyn" było inaczej, bo tym razem Book Tour z książką odnalazł mnie. O książce wpierw przeczytałam u Kasi na Poligonie Domowym, po czym odezwała się do mnie Ewelina z Ruda Recenzuje i zaproponowała mi udział w Book Tourze.
"Liliowe dziewczyny" to opowieść trzech kobiet, ale bohaterek w niej znajdziecie znacznie więcej. Rozdziały podzielone zostały według trzech imion Caroline, Herta, Kasia. Każda z nich opowiada historię swojego życia, każda mówi o wojnie z innej perspektywy, bo każda doświadczyła Jej w zupełnie inny sposób.
"Liliowe dziewczyny" to opowieść trzech kobiet, ale bohaterek w niej znajdziecie znacznie więcej. Rozdziały podzielone zostały według trzech imion Caroline, Herta, Kasia. Każda z nich opowiada historię swojego życia, każda mówi o wojnie z innej perspektywy, bo każda doświadczyła Jej w zupełnie inny sposób.
Amnezja - błogosłowieństwo i przekleństwo.
Kilka miesięcy temu czytałam książkę "Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)", Anny Fryczkowskiej. Książka może mnie nie wbiła w fotel, ale bardzo mi się podobała. Opisywana była jako kryminał, co wyrządziło samej książce krzywdę, bo nie mogę powiedzieć, by to dla mnie był kryminał, a raczej powieść psychologiczna z wątkiem kryminalnym, okraszona dawką specyficznego nieco humoru. Wreszcie nadszedł czas, kiedy już nie mogłam się powstrzymać i sięgnęłam po książkę "Kurort Amnezja" tej Autorki. Spodziewałam się dobrej lektury, ale przyznam szczerze, że potężnie mnie zaskoczyła, pozytywnie.
Olga Rudnicka - Były sobie świnki trzy
Olga Rudnicka po raz pierwszy pojawia się na moim blogu, oraz pośród moich lektur. Znalazłam opinie, że jest następczynią Chmielewskiej. W ostrzejszych słowach niektórzy napisali, że nieudolnie kopiuje styl Chmielewskiej. Przeczytałam dotychczas tylko jedną książkę tej Autorki i na tej podstawie nie mogę się do końca zgodzić z tymi opiniami. Owszem Rudnicka może stylem kryminału przypominać nieocenioną polską Pisarkę lekkich, babskich kryminałów. Jednak tak naprawdę to jest dla mnie Jej własny styl, który po prostu wpisuje się w konwencję humorystycznych "wypadków przy pracy". Olga Rudnicka również nie kryje, że sama bardzo lubi i ceni twórczość Chmielewskiej, wobec tego wpływ i podobieństwo są naturalne.
Książka to właśnie chyba jest historia "wypadków przy pracy". Bohaterkami są przede wszystkim 3 przyjaciółki, które mają bogatych, ale marnych mężów. W ich związkach od dawna nie ma "tego czegoś", nie ma uniesień, wspólnych radości, ani z pewnością jakiejkolwiek namiętności. Poznajemy też Sandrę, młodą prawniczkę, która w trakcie studiów dorabiała sobie jako droga prostytutka. Niestety, kiedy zaczyna praktykę zawodową w odległej Warszawie, okazuje się, że Jej szef to były klient. Szantażem zmusza Ją do "dalszych usług" dla niego, oraz jego dwóch kolegów. Trzej mężczyźni to nie kto inny, a mężowie wspomnianych wcześniej przyjaciółek.
Książka to właśnie chyba jest historia "wypadków przy pracy". Bohaterkami są przede wszystkim 3 przyjaciółki, które mają bogatych, ale marnych mężów. W ich związkach od dawna nie ma "tego czegoś", nie ma uniesień, wspólnych radości, ani z pewnością jakiejkolwiek namiętności. Poznajemy też Sandrę, młodą prawniczkę, która w trakcie studiów dorabiała sobie jako droga prostytutka. Niestety, kiedy zaczyna praktykę zawodową w odległej Warszawie, okazuje się, że Jej szef to były klient. Szantażem zmusza Ją do "dalszych usług" dla niego, oraz jego dwóch kolegów. Trzej mężczyźni to nie kto inny, a mężowie wspomnianych wcześniej przyjaciółek.
Skopana Apokalipsa, dobry Antychryst i "Przistoyne i akuratne profecyje" w tle - czyli rwijcie boki ze śmiechu
Jak można sknocić Armagedon? Jakim cudem wychowanie Antychrysta może się okazać taką fuszerką? Jak zgubić Antychrysta? Przygotujcie się na najlepszą i najśmieszniejszą Apokalipsę, jaką można było wymyślić.Czesław Miłosz napisał w "Piosence o końcu świata":
"Innego końca świata nie będzie"
W "Dobrym omenie" również chce się to powiedzieć. Świat,w którym ludzie bez ustanku dążą do samounicestwienia. Diabeł Crowley zauważa już na początku książki, że Armagedon jest niepotrzebny, po co komu wielka wojna, przecież świat porusza się po równi pochyłej ku samozagładzie.
"Rzecz jasna, robił co w jego mocy dla uprzykrzenia życia wszystkim ludziom - w końcu było to jego powołanie, ale nawet największa podłość z jego strony wydawała się dziecinnym psikusem wobec tego, co ludzie wyczyniali ze sobą. Mieli prawdziwy talent do czynienia zła, jakby zaprojektowano w nich wadę fabryczną. Przychodzili na świat, który od początku był im na tysiące sposobów nieprzyjazny, a potem usilnie starali się, by stał się ich wrogiem. Coraz trudniej było wymyślić coś tak diabelskiego, co by przyćmiło powszechną i wrodzoną złośliwość ludzi. W zeszłym stuleciu Crowley kilka razy miał ochotę powiedzieć tym na Dole: Słuchajcie, możemy sobie odpuścić już teraz, zamknąć kramik z Dis i Pandemonium i przenieść się tutaj."
Aravin Adiga - Biały Tygrys
"Teraz zamykam oczy, składam dłonie w pełnym czci namaste i modlę się do bogów,żeby rzucili światło na moją mroczną historię." (str. 12)Rzeczywiście "Biały Tygrys" to historia mroczna, człowieka, który był po prostu Munna, czyli chłopcem. Książka pokazuje nam Indie, które przepełnione są skrajnościami. Bieda i bogactwo obok siebie. Piękno i brzydota. Zasady i brak oceny moralnej. Uczciwość i korupcja.
Główny bohater to Biały Tygrys (Balram Halwai), jest niby zwykłym człowiekiem, a jednak zupełnie innym. Niedouczony, nie skończył szkoły, ale mimo to w niesamowity sposób rozumie świat, analizuje go i zaczyna układać dla siebie. Jego historia toczy się smutno. Już samo to, że nie otrzymał od rodziny imienia w jakiś sposób Go naznacza. Dopiero w szkole to nauczyciel zdecydował, jak będzie nosił imię. Pochodził z niskiej kasty, mieszkał w świecie uwikłanym w biedę, korupcję, w świecie gdzie mógł być tylko sługą żującym paan. Jednak przenikliwość umysłu pozwala Mu chwycić życie i zmienić je diametralnie, chociaż sposób na to nie jest moralny. Z drugiej strony jesteśmy w stanie zrozumieć Jego pobudki, zrozumieć tą nieco dziwną osobowość.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.



