poniedziałek, 30 stycznia 2017

Groźne echa z przeszłości nigdy zupełnie nie ucichną, czyli "Niebezpieczna gra" Joanny Opiat-Bojarskiej

Czasami nie mogę sobie znaleźć miejsca i chociaż wciąż jestem w trakcie jakiejś książki to po głowie kołacze mi myśl "a przeczytałabym coś". Tak właśnie czułam się od jakiegoś czasu. Dopiero w tym roku odkryłam książki Joanny Opiat-Bojarskiej. Przeczytałam "Bestsellera" i dokładnie przejrzałam inne tytuły spod ręki tej Pisarki, z zamiarem powrotu za jakiś czas. To właśnie chęć zapoznania się z innymi Jej publikacjami powodowała u mnie ten niedosyt czytelniczy. Zafascynowana umiejętnościami, warsztatem, i sposobem snucia opowieści kryminalnej, łaknęłam więcej. Dlatego pozwoliłam sobie w ostatni weekend na przeczytanie "Niebezpiecznej gry". Nie czytałam nic o tej książce, zaufałam Autorce. Jedyne nad czym się zastanawiałam przed rozpoczęciem lektury to, czy aby nie powinnam sięgnąć wpierw po pierwszą część z cyklu o pani psycholog Aleksandrze Wilk. Zaryzykowałam i nic nie straciłam, chociaż po "Grę pozorów" również sięgnę z przyjemnością, to nieznajomość pierwszej części w ogóle nie przeszkadzała w czytaniu.

piątek, 27 stycznia 2017

A może jednak zostanę kosmonautą? - "Na progu kosmosu" Bohdan Arct

Książka "Na progu kosmosu" Bohdana Arcta była dla mnie totalnym zaskoczeniem. Głównie dlatego, że nie znałam publikacji tego  Autora, a dodatkowo dopadło mnie takie stereotypowe myślenie, jakie może pisać książki pilot myśliwski II Wojny Światowej.  Spodziewałam się raczej nudnawej pozycji, która co prawda rzetelna, ale może nie być  zbyt dobrze napisana. Jakżeż mogłam się mylić.  Bardziej się chyba nigdy nie pomyliłam oceniając książkę przed przeczytaniem.

"Na progu kosmosu" to tekst dla laików, dokładnie takich jak ja. Napisana zgrabnie, poukładana, opowiada o początkach  kosmonautyki w sposób przystępny i ciekawy. Pozwala też na pewne usystematyzowanie wiedzy w tym temacie. Nie jest to z  pewnością podręcznik, ale bardzo przyjemna lektura. Treści są wyważone, nie nudzą, a wręcz przeciwnie zaciekawiają tak, że sama chętnie zostałabym kosmonautą.

wtorek, 24 stycznia 2017

"Inferno" w dwóch wersjach, czyli powieść Dana Browna, która została zekranizowana.

Z twórczością Browna zapoznałam się, gdy byłam w liceum. "Kod Leonarda da Vinci" i "Anioły i demony", obie również już dostępne w postaci filmowej. Podobały mi się, szczególnie z początku. Jednak po przeczytaniu części książki zaczynała mnie jakoś trochę męczyć. Trudno mi było w sumie określić, co jest nie tak. W końcu wiem, problematyczne są dla mnie historie, gdzie główny bohater/bohaterowie mają jakieś niezwykłe moce do uciekania, mylenia lecących w ich stronę kul przy jednoczesnym pakowaniu się w coraz to większe kłopoty. Już wspominałam na blogu o często spotykanej idei "zabili go uciekł". I właśnie z tą myślą długą odkładałam kolejne powieści Dana Browna na później.

Do przeczytania "Inferno" zmotywował mnie mój Małżonek. Zrobił to w sposób nieoczywisty, bo bynajmniej nie zamierzał mi zlecić tej lektura. Natomiast bardzo chciał obejrzeć film. Jestem chyba jakiejś "starej daty", bo przed obejrzeniem filmu lubię sięgnąć wpierw po książkę. No i tym razem tak właśnie się stało. Plan na film był to i książka się u mnie pojawiła.

niedziela, 22 stycznia 2017

Skąd moja miłość do książek i jak to się wszystko zaczęło


Wczoraj mieliśmy Dzień Babci. Babcia mnie wychowała, była dla mnie drugą Matką. Niestety nie ma Jej już z nami. Dlaczego o tym wspominam na tym blogu? Odpowiedź jest wyjątkowo prosta. To dzięki Babci zaczęłam czytać książki i właśnie to chciałam Wam opowiedzieć.

Zawsze lubiłam się uczyć, ale nie znosiłam niestety czytania książek. Miałam wówczas jakieś 7-8 lat. Czytać nauczyłam się jeszcze w przedszkolu, nie super płynnie, ale moja rodzina dbała o to, żebym wcześnie zaczęła się rozwijać. Niby fajnie, lubiłam jak mnie chwalą za to, że potrafię przeczytać wierszyk, lub napisać jakieś proste wyrazy. Jednak od książek stroniłam, szczególnie gdy zaczęło się czytanie lektur szkolnych. Potrafiłam w miarę szybko, jak na dzieciaka przyswoić sobie zadany tekst, ale zawsze odkładałam do ostatniej chwili. Gdy chodziłam do drugiej lub trzeciej klasy podstawówki, pobliska biblioteka publiczna dla dzieci zorganizowała konkurs czytelniczy. Dzieci miały się zgłaszać w grupach 3 osobowych i otrzymywały listę lektur do podzielenia między siebie. A były to piękne książki. Nie wszystkie już pamiętam, ale znalazły się tam takie tytuły jak "Karolcia" (Marii Krüger), "Małgosia kontra Małgosia" (Ewa Nowacka), "Pan samochodzik" (Zbigniewa Nienackiego) i wiele innych. Na jedną osobę przypadało 7 książek. Następnie dzieci w swoich grupach miały odpowiedzieć pisemnie na pytania dotyczące tych lektur. Taki mały sprawdzian w bibliotece.

Nie zamierzałam brać udziału w tym konkursie. Jak mogłabym wziąć udział w konkursie czytelniczym? Matematyczny, tak bardzo chętnie, ale czytać książki? Moja Babcia, nie słuchając tych sprzeciwów, po prostu zapisała mnie do tego konkursu. Zaparłam się, że nie ma mowy i przez długi czas nie sięgnęłam po żaden z tytułów z listy. Mijały kolejne dni, Babcia próbowała mnie przekonać na milion sposobów, wraz z moją ówczesną Wychowawczynią, która była jednocześnie polonistką. Wreszcie uświadomiłam sobie, że dwie koleżanki z klasy, które są w mojej grupie konkursowej nie dadzą rady doczytać tych tytułów przypadających na mnie. Nie chciałam ich zawieść, im zależało na tym konkursie. Dla mnie nie miał znaczenia, bo do wygrania były książki. Dwa tygodnie przed rozstrzygnięciem przyniosłam do domu wszystkie tytuły i zaczęłam czytać. Zdajecie sobie sprawę jakim wyzwaniem dla mnie było przeczytanie 7 publikacji w dwa tygodnie? Tak, dobrze się Wam wydaje przypadała mi jedna książka w dwa dni. Babcia obserwowała mnie z przerażeniem, gdy niczym się nie bawiłam, nie wychodziłam, nie oglądałam telewizji, tylko lekcje i nos między kartki.
Dałam radę. Serio, sama sobie nie wierzyłam wtedy, ale dałam radę. Nie wygrałyśmy konkursu, ale i tak zajęłyśmy jakieś nagradzane miejsce. Moim sukcesem było to, że nie zawiodłam. Co więcej to wtedy polubiłam czytanie. Pokochałam książki, z którymi musiałam się zapoznać i zaczęłam poszukiwać innych. Tak zostało do dzisiaj.

Absolutnie nie jestem za tym, by kogoś przymuszać do czytania książek, zmuszanie nie pomaga. To ja w końcu podjęłam decyzję o tym, że startuję z tymi lekturami, może powód nie był do końca czytelniczy, ale dużo mnie to nauczyło i pozwoliło odkryć te zaczarowane światy w słowie pisanym. Jestem bardzo wdzięczna mojej Babci. Wiem też, że nigdy nie zabraknie mi ciekawych tytułów do przeczytania.

czwartek, 19 stycznia 2017

Odkrywanie prawdy śladami pszczół, nie zawsze słodkimi...

"Sekretne życie pszczół" to przepiękna opowieść, która została obleczona również pięknymi słowami, językiem, który z jednej  strony nas wciąga, z drugiej czaruje, a z trzeciej zachwyca. Tą opowieść czyta się jak olśniewającą baśń, prowadzącą nas przez  zaczarowane miejsca.
Długo się zastanawiałam, co mogę napisać o tej książce, jakie cytaty wybrać. To jedna z tych książek, które w sumie chciałabym  zacytować w całości.

"Szczególną cechą świata jest to, że kręci się dalej bez względu na to, jakie spotykają nas nieszczęścia."


wtorek, 17 stycznia 2017

Kobiety, które mordowały - Polskie Morderczynie

To była naprawdę ciężka lektura. Nie wątpię w zdolności pisarskie Katarzyny Bondy, ale pozostawiając niektóre historie dokładnie tak jak przekazały to kobiety, z którymi rozmawiała, utrudniła mi lekturę. Według mnie tym sposobem nieco zaprzepaściła potencjał książki, bo pomysł był niezwykle ciekawy. Trochę zabrakło mi fachowego ubrania tego wszystkiego, poskładania właśnie w spójne opowieści. Odebrano też książce "pazur", który wydaje się sugerować tytuł.

Wypowiedzi tych kobiet nie zawsze są spójne, czasami nawet irytują jakimś dziwnym chaosem.
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla niektórych może mieć to swój urok. Każda opowieść bowiem ma swój porządek, szablon według którego została zapisana.

Jednak nie spisuję tej pozycji zupełnie na straty. Po prostu nie wstrzeliła się w mój gust sposobem przekazu. Mimo to muszę przyznać, że jest w pewien sposób wstrząsająca. Poznanie tych kobiet i ich motywacji było dla mnie nieco porażające. Owszem nie jest to dla mnie nowość, niektóre te sprawy się przecież kojarzy. Ja kojarzę, nie dokładnie, ale jednak. Najbardziej niesamowite jest odkrywanie tego dziwacznego samozakłamania, kiedy czytamy najpierw wyznanie osadzonej, a następnie skróty z akt sprawy.

sobota, 14 stycznia 2017

Kryminał w kryminale i jak skutecznie wypromować książkę, czyli "Bestseller" Joanny Opiat-Bojarskiej

Całkiem niedawno otrzymałam od Fanbooka ich kwartalnik (listopad 2016 - styczeń 2017), a w nim wywiad z Joanną Opiat-Bojarską. Ekonomistka, którą bez reszty pochłonęło pisanie kryminałów. Sama opowiada o tym, że pisarz wciąż uczy się pisania. Pisanie książek bowiem nie jest takie łatwe. Historie, które spisujesz muszą wciągnąć, nie mogą zmęczyć, muszą pozwolić na wejście czytelnika w ten wymyślony świat. "Bestseller" to pierwsza książka tej pisarki, po którą sięgnęłam. Jednocześnie przeczytawszy wywiad muszę przyznać, z uznaniem, że nie przechwala się w nim, a naprawdę ciężko pracuje nad jakością swoich publikacji.


W książce nie mamy tak zwanego "lania wody". Poza tym nawet "lać wodę" trzeba umieć. Niekiedy zauważam w czytanych książkach coś jakby autor sam nie wiedział czym zapchać strony. Coś co powinno tworzyć klimat powieści staje się wówczas męczącym, nieprzyjemnym gniotem. Joanna unika tego, jednocześnie potrafi świetnie stworzyć fragmenty, które właśnie składają się na nastrój, dają oddech, żeby za chwilę przykuć uwagę.

czwartek, 12 stycznia 2017

Skopana Apokalipsa, dobry Antychryst i "Przistoyne i akuratne profecyje" w tle - czyli rwijcie boki ze śmiechu

Jak można sknocić Armagedon? Jakim cudem wychowanie Antychrysta może się okazać taką fuszerką? Jak zgubić Antychrysta? Przygotujcie się na najlepszą i najśmieszniejszą Apokalipsę, jaką można było wymyślić.

Czesław Miłosz napisał w "Piosence o końcu świata":
"Innego końca świata nie będzie"

W "Dobrym omenie" również chce się to powiedzieć. Świat,w którym ludzie bez ustanku dążą do samounicestwienia. Diabeł Crowley zauważa już na początku książki, że Armagedon jest niepotrzebny, po co komu wielka wojna, przecież świat porusza się po równi pochyłej ku samozagładzie.

"Rzecz jasna, robił co w jego mocy dla uprzykrzenia życia wszystkim ludziom - w końcu było to jego powołanie, ale nawet największa podłość z jego strony wydawała się dziecinnym psikusem wobec tego, co ludzie wyczyniali ze sobą. Mieli prawdziwy talent do czynienia zła, jakby zaprojektowano w nich wadę fabryczną. Przychodzili na świat, który od początku był im na tysiące sposobów nieprzyjazny, a potem usilnie starali się, by stał się ich wrogiem. Coraz trudniej było wymyślić coś tak diabelskiego, co by przyćmiło powszechną i wrodzoną złośliwość ludzi. W zeszłym stuleciu Crowley kilka razy miał ochotę powiedzieć tym na Dole: Słuchajcie, możemy sobie odpuścić już teraz, zamknąć kramik z Dis i Pandemonium i przenieść się tutaj."

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Wyzwania czytelnicze na 2017

Pierwszy raz biorę udział w wyzwaniach czytelniczych. Na razie spokojnie, tylko dwa. Zobaczymy jak mi będzie szło.
Tak naprawdę w obu wyzwaniach mogę ruszyć pokłady stosu książek, które planowałam przeczytać już od dawna. Mam nadzieję, że w ramach wyzwań uda mi się przeczytać przynajmniej te, które wymieniam poniżej.



1. Pierwsze wyzwanie polega na przeczytaniu książek, w których tytule zawiera się jedno ze słów ustalonych kategorii. Jak na pierwsze wyzwanie jest bardzo przyjemne i nie przymuszające do czytania konkretnych autorów, czy gatunków, czy o wskazanych miejscach. Nie mówię, że te inne wyzwania są złe, ale na początek chyba wolę mieć większą dowolność. Spośród listy książek na moim stosiku do przeczytania wybrałam już kilka tytułów:

Michel Faber - Szkarłatny płatek i biały (kolor)
Sue Monk Kidd - Sekretne życie pszczół (zwierzę)
Jodi Picoult - Dziesiąty krąg (liczba)
Nino Haratischwili - Ósme życie (liczba)
Helen Rappaport - Cztery siostry (liczba i osoba) 



Więcej informacji o tym wyzwaniu znajdziecie na Wiedźmowej głowologii.

2. Drugie wyzwanie polega na czytaniu książek polskich autorów. Bardzo lubię odkrywać rodzimych pisarzy, bo nie każdy zdaje sobie sprawę, że naprawdę mamy w naszym kraju autorów światowej klasy. Poza tym zwyczajnie lubię polskie. Tutaj z pewnością pojawią się książki:

Elżbieta Cherezińska - Harda
Elżbieta Cherezińska - Królowa
Katarzyna Bonda - Polskie morderczynie
Szczepan Twaroch - Król
Ignacy Kaprowicz - Sońka
Anna Fryczkowska - Kurort amnezja 
Remigiusz Mróz - Behawiorysta


 Więcej informacji o tym wyzwaniu znajdziecie na Poligonie domowym.

piątek, 6 stycznia 2017

Jarosław Grzędowicz - Wypychacz zwierząt

Jarosław Grzędowicz to pisarz, o którym powiedziano już wiele i z pewnością nie potrzebuje dodatkowych recenzji. Jednak chciałam coś powiedzieć, wtrącić swoje trzy grosze.
"Wypychacz zwierząt" jest zbiorem opowiadań. Cały czas się uczę sięgać po opowiadania, ponieważ jakoś widząc je nie umiem się skusić. Wolę powieści. Nie jestem w stanie stwierdzić dlaczego tak się właśnie dzieje. Ten zbiór długo czekał na swój czas u mnie.
"Koty żyją krócej niż ludzie. Trzeba pogodzić się z tym, że przeżyje pan kilka pokoleń. To tak, jakby drzewo miało człowieka. Nie oszuka pan śmierci."


Grzędowicz ma niesamowity dar obnażania ludzkiej natury, kondycji społecznej, przewiduje do czego mogą prowadzić pewne procesy i trendy. W każdym opowiadaniu kreuje jakiś świat w krzywym zwierciadle. Odkopuje ukryte pragnienia, żądze i dążenia swoich bohaterów by pokazać świat utkany właśnie z nich. Przewrotność losu i świata przedstawionego zaskakuje, niepokoi, czasami bawi. Poza przyjemnością z czytania i odkrywania, ta książka zapewnia również krótki kurs, jak pisać. Naprawdę, jeśli chcecie się zabrać za pisanie własnych historii to możecie się uczyć od tego Pisarza, a różnorodność tekstów gwarantuje podstawy wejścia w rozmaitą tematykę.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Remigiusz Mróz - Trylogia z komisarzem Forstem


Remigiusz Mróz jest dość płodnym i znanym ostatnio pisarzem. Nie raz już mi polecano Jego kryminały. Wreszcie się skusiłam. Nie chcę rozwlekać trzech tomów przygód komisarza Forsta na oddzielne notki, dlatego spróbuję skondensować to, co chciałabym powiedzieć w jednej.


"Ekspozycja" to pierwsza część całej historii. Poznajemy komisarza Wiktora Forsta od razu na miejscu zbrodni. Pierwszej zbrodni, bo książka obfituje w morderstwa i wydaje się momentami wręcz ociekać krwią. Komisarz przez wielu ludzi jest uważany za gburowatego, chamskiego typka, seksoholika i wciąż niezdyscyplinowanego policjanta. Jego własny przełożony ma serdecznie dość współpracy z tym człowiekiem, mając jednocześnie świadomość, że Wiktor potrafi wykonywać swoją robotę jak mało kto. Wydaje się być momentami wręcz niezrównoważonym dupkiem, żującym wciąż gumy cynamonowe, którymi zaspokaja głód nikotynowy.

niedziela, 1 stycznia 2017

2016 - cóż to był za rok!

Skończył się rok 2016, dlatego chciałabym też dokonać jakieś drobnego podsumowania.
To był dla mnie rok obfitujący w spełnione życzenia. Oczywiście nie wszystkie. Dużo z życzeń, postanowień mogę sobie przepisać na kolejny rok.
Jednym z sukcesów jest to, że założyłam tego bloga i zaczęłam pisać. Mam kilka nałogów, jak kawa, herbata, dobre jedzenie i książki. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile książek w życiu do tej pory przeczytałam. Wielokrotnie myślałam o tym, żeby zacząć spisywać tytuły, autorów i jakieś moje drobne komentarze do poszczególnych pozycji. No i stało się.

Najpierw usiadłam i stworzyłam listę książek, które pamiętam, że z pewnością przeczytałam w tym roku i znalazło się na niej 36 pozycji. Teraz jest ich już, co najmniej 45. Czy to dużo? Dla mnie owszem. Dlatego między innymi zaczęłam prowadzić tego bloga, bo chciałam gdzieś zanotować, co i jakie wrażenie na mnie wywarło. Drugim powodem jest to, że sama często przeszukuję różne blogi, żeby znaleźć kolejne książki dla siebie, więc może i ten mój się komuś przysłuży. Z drugiej strony znajomi czasami pytają, co czytam, co polecam. Teraz mogą wszystko znaleźć w jednym miejscu, nie czekając, aż się zastanowię i przypomnę sobie wszystkie tytuły. Trzecią sprawą jest to, że lubię pisać. Wyszłam z wprawy niestety, tak to czuję, ale mam nadzieję, że dzięki ćwiczeniu na notkach szybciej wrócę do dawnej formy.
Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.