piątek, 31 marca 2017

Strzyga jest najsilniejsza w pełnię, ochronić może Cię tylko blask poświęconego ognia.

Późnym wieczorem skończyłam pracować, usiadłam z resztką chłodnej herbaty i pomyślałam, że przeczytam kilka stron "Domu na Wyrębach" Stefana Dardy. Ocknęłam się chyba po 80 stronach i mimo późnej godziny miałam ochotę czytać dalej. Polubiłam styl pisania Dardy, Jego powieści pochłaniają mnie bez reszty. Wiem, nie przeczytałam jeszcze drugiego tomu "Czarnego Wygonu", ale nie mogłam się powstrzymać przed sprawdzeniem jakiejś innej historii. Sprawdzanie skończyło się szybciej, niż bym tego chciała, książkę przeczytałam bardzo ekspresowo.

Bardzo lubię w tych historiach to, że do wykreowanie scenerii grozy odbywa się na podstawie naszych ludowych wierzeń i legend. Nie jest to oczywiście dosłowne, ale przerażające wątki są rodem z wiejskich podań. Tym razem, Autor przedstawił nam strzygę, słowiańskiego demona zwanego również dwudusznicą.

Bardziej zainteresowani demonologią słowiańską wiedzą zapewne, że bogata jest ona w różne stworzenia wampiryczne. Strzyga, jako taka, nieco się różni od większości tych stworów. Prawdopodobnie wynika to z tego, że pojawiła się w wierzeniach później i została niejako zawłaszczona od ludów bałkańskich. Jej nazwa pochodzi prawdopodobnie od łacińskiego słowa strix, striges, którym Rzymianie określali demona w postaci kobiety z ptasimi szponami. Oczywiście podstawowe podobieństwo do innych wampirycznych stworzeń to odżywianie się krwią, głównie ludzką, chociaż chwilowo mogły ją sobie zastąpić zwierzęcą. Dodatkowo w swojej diecie lubiły również wnętrzności, stąd wielokrotnie były przedstawiane obok rozszarpanych ludzkich ciał z rozwleczonymi wnętrznościami. Sprytne przyznam, bo podobnie z człowiekiem mogły się obchodzić dzikie zwierzęta, zatem trudno byłoby zweryfikować kto tak naprawdę dopomógł nieboszczykowi pożegnać się z doczesnym padołem.

Strzyg lub Strzygoń (wersja żeńska lub męska) to demon, który może nieco przypominać upiora lub wampira. Posiada od urodzenia dwie dusze, dwa serca i dwa rzędy zębów, stąd sugestywnie nazywana bywa dwudusznicą. Śmierć człowieka powoduje odejście tylko jednej z dusz, druga pozostaje na ziemi i zmienia się właśnie w strzygę. Demon na naszej szerokości geograficznej kojarzony z puszczykiem, w którego rzekomo się przemieniał. Krzyk puszczyka był związany natomiast z rychłą śmiercią kogoś z domowników. Zwykle charakteryzuje się nieproporcjonalnie dużą głową, szponami, paskudnymi zębiskami i wątpliwą urodą - jednym słowem brzydal. 

Więcej informacji o Strzygach i Strzygoniach znajdziecie np. tutaj: http://www.himavanti.org/pl/c/himavanti/strzygi-strzyga-i-strzygon-demonologia-slowian

Stefan Darda przedstawił nam nieco inną wizję tej zjawy. Strzyga z Jego opowieści to kobieta, która nie straciła wiele na wyglądzie ogólnym. Zło w oczach i nienawistny grymas twarzy nie przybliża nam Jej do takich typowych obrazów strzyg. Szczególnie, że dość popularnym obecnie wyobrażeniem wyglądu tych stworzeń, jest wykreowana przez Sapkowskiego, strzyga z Jego opowiadań o Wiedźminie. Jednak nie łudźcie się, że dzięki temu jawi się jako mniej przerażająca. 

"Kobieta stała tuż za oknem.
Jej czarne włosy, pomimo braku wiatru, tańczyły dziko, splatając się co chwila z białą chustą, którą miała na głowie. Światło księżyca było za jej plecami, jednak dokładnie widziałem nienaturalnie bladą twarz. Na pierwszy rzut oka zdawała się mieć około dwudziestu lat, ale podświadomie czułem, że to tylko złudzenie. Papierowa skóra nie zdradzała oznak starości, nie widziałem najdrobniejszej nawet zmarszczki, jednak oczy, oczy starej kobiety, mówiły wszystko. Nienaturalnie szeroko otwarte, z małymi szarymi tęczówkami, otaczającymi pomarańczowoczerwone źrenice — osadzone głęboko w nieruchomej twarzy, płonęły nieludzką złością."


Wspomnę może odrobinę o samej fabule książki. Głównym bohaterem jest Marek Leśniewski, który po rozwodzie postanowił wrócić w rodzinne strony i znaleźć sobie swoją małą pustelnię. Na początek zapałałam złością do Niego, bo powód rozwodu jest oczywisty: zdrada. Podła i paskudna, a dodatkowo Okoliczności całego zajścia są również nie do przyjęcia. Powoli oswoiłam się z tą myślą, tym bardziej, że małżeństwo nie należało do udanych, a właściwie było to życie dwojga wkurzonych na siebie wzajemnie ludzi obok siebie, bo z pewnością nie razem. Tak czy siak jestem cięta na zdrady, rozkład małżeństwa można bowiem inaczej ogarnąć. No dobra, przebolałam ten wątek, a nie był to przecież główny wątek powieści.

"Za plecami miałem zachodzące słońce, a przed sobą.. No właśnie. Nie miałem pojęcia, co było przede mną."

Szczerze zauroczyła mnie okolica Wyrębów. Miejsce oddalone od cywilizacji, wokół lasy i zwierzęta, i tylko jeden sąsiad. Ostatnio jesteśmy w trakcie poszukiwań podobnego miejsca dla siebie, więc naprawdę pozazdrościłam Markowi, że znalazł dla siebie domek w Wyrębach. Wielka motywacja do wyszykowania sobie tego własnego kąta, gdzie życie ma się rozpocząć jakby od nowa, pozytywnie nastraja. Jedyny sąsiad, co prawda nie należy do zbyt zachęcających, ale jednocześnie nieprzyjemną aparycją nie jest w stanie zniechęcić Marka do pozostania w Wyrębach. Dziwne wydarzenia, które czasami zakłócają sielankowe życie, w tym oddalonym od świata miejscu, powodują tylko irytację głównego bohatera, sceptycznie nastawionego do ich paranormalnego nacechowania.

Pasja Marka do obserwowania przyrody i ptaków, to coś co mnie z Nim łączy. Dlatego doskonale mogłam się wczuć w te emocje, które towarzyszą podglądaniu ptaków. Nawet mroczne grzybobranie sprawiło, że nabrałam ochoty na spacer po lesie. Plastyczne opisy pozwalają na głębokie wejście w świat książki, na zobaczenie go oczami bohatera, powiązanie się z tymi samymi emocjami radością, czy strachem - nie ma znaczenia,ja się stałam częścią książki na czas czytania, byłam naocznym świadkiem wszystkich wydarzeń.

Bardzo polubiłam też relację Marka z Hubertem, najlepszym Jego przyjacielem. Dwóch samców, którzy rozmawiają ze sobą w typowy dla męskiej przyjaźni sposób. Momenty ich spotkań są nierzadko zabawne i nie odstrasza dosadny język jakim się porozumiewają między sobą. Cięte riposty, ironia były świetnym urozmaiceniem fabuły, oraz pozwalały na lekkie rozładowanie napięcia w niektórych sytuacjach. Autor nie przesadził z ilością takich scen, dzięki czemu są one jak odrobina przyprawy, która przełamuje smak w całej potrawie.

Misternie poprowadzona fabuła, wątek grozy, który jest umiejętnie przeplatany codziennością. Opisy związane ze zwykłymi czynnościami, po prostu życiem, angażują nas bardziej w ten świat i jednocześnie rozładowuję trochę napięcie pomiędzy kolejnymi budzącymi dreszcz zdarzeniami.
Narracja pierwszoosobowa bardzo zbliża nas do wydarzeń. Całość czyta się niczym straszną opowieść przy ognisku. Darda ma lekkie i przyjemne pióro, a samą historię snuje w sposób wciągający, nie pozwalając się oderwać. Wykreowane postacie są wyraziste i żywe. Zaprzyjaźniamy się z nimi i przeżywamy wszystko wspólnie z nimi. To niezwykłe połączenie wierzeń pogańskich z katolicyzmem opowiedziane zostało w sposób bardzo efektowny, skonstruowane starannie i z rozmysłem. Ta powieść to nie tylko horror osadzony w nieco fantastycznym tle. Pod płaszczykiem horroru znajdziecie historię człowieka poszukującego swojego miejsca na świecie, próbującego poukładać swoje życie tak, by spełnić własne marzenia i móc z satysfakcją oddawać się swojej pasji. 

"Życie składa się z chwil. Ulotnych, niezapomnianych, takich których nie chce się pamiętać i takich, które wgryzają się w świadomość nie mając za żadną cenę ochoty jej opuścić."

Jak już wspomniałam, lubię i cenię książki Stefana Dardy. "Dom na Wyrębach" to debiut powieściowy Autora i muszę przyznać, że nadzwyczaj udany. Byłam gotowa przymknąć oko na niedoskonałości, ale powieść tak mnie wciągnęła, że nie mogę Wam powiedzieć, czy w ogóle musiałam. Powiem więcej, została nominowana do Nagrody im. Janusza A. Zajdla oraz zajęła piąte miejsce w plebiscycie Nagrody Sfinks 2008. Ta książka zajęła już miejsce wśród moich ulubionych powieści. Fabuła poprowadzona bardzo dojrzale, w klasycznym stylu powieści grozy, powoli buduje wciąż wzrastające napięcie. Plusem jest również zakończenie historii. Co prawda mieści się ono w możliwych do przewidzenia opcjach, jednak osobiście zakładałam, że Autor podejmie inną decyzję. Szczerze polecam Wam kolejną powieść Stefana Dardy. I z przyjemnością zawiadamiam, że planowany jest również ciąg dalszy, gdzie głównym bohaterem ma zostać przyjaciel Marka, Hubert.

"Dom na Wyrębach"
Stefan Darda
Wydawnictwo: Videograf II
Liczba stron 336
Ocena: 8/10


http://poligon-domowy.blogspot.com/2016/12/wyzwanie-czytelnicze-2017-czytam-bo.html





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.