poniedziałek, 13 marca 2017

O Pasi, Księżnice z pryszczami i Strażniku niechlubnego pochodzenia

Książkę, o której dzisiaj chcę Wam opowiedzieć, pożyczyłam od koleżanki Majki, razem z kilkoma innymi pozycjami. I bardzo jestem wdzięczna za wszystkie, a za "Paskudę" akurat dziś szczególnie. Ostatnio czytałam dość trudną książkę, "Rekonstrukcje" Jana Rychtera. Potrzebowałam oddechu, rozprężenia i oczyszczenia myśli z dusznej i mrocznej Łodzi, nietypowo prowadzonego śledztwa, oraz wymagającej formy tej powieści. Książka Magdaleny Kozak okazała się być idealnym remedium na mój rozdrobniony i wzburzony umysł.

Magdalena Kozak zaserwowała nam powiastkę zbudowaną z 13 opowiadań. Ukazywały się one już wcześniej w internetowym magazynie Fahrenheit (2003-2007). Książka to zbiór tych właśnie opowiadań o perypetiach Księżniczki, Strażnika i Smoka, a właściwie Smoczycy, bo płeć nie jest bez znaczenia. Połączenie zgrabnie tworzy spójną opowieść trochę w stylu Shreka. Zabawną, odprężającą napisaną przyjemnym i lekkim językiem. To po prostu bajka dla dorosłych. Fantastyka nie mająca nic wspólnego z dziełami Tolkiena, Martina, Sapkowskiego czy Grzędowicza.


Księżniczka uwięziona w wieży, Strażnik o niechlubnym pochodzeniu i młodziutka Smoczyca, w sumie jeszcze dziecko.

"Wszem wobec niniejszym wiadomym się czyni, iż z rozkazu Najmiłościwszego Pana Księcia Naszego, jako dobry obyczaj nakazuje, córkę Jego pierworodną i jedyną osadza się w Wieży, ażeby tam na męża godnego oczekiwała, pod strażą straszliwego smoka i groźnego Strażnika pozostając."

Motyw znany z różnych bajek i opowiastek, niby nic szczególnego. Jednak przedstawienie historii w nieco prześmiewczych barwach dodaje całości świeżego spojrzenia. Bohaterzy nie są postaciami mocno rozbudowanymi, nie oczekujcie bogatych portretów psychologicznych, chociaż są dość charakterystyczni. Jednocześnie wszystkie wydarzenia opisane ze sporą dozą humoru, sprawiły, że książka bardzo przypadła mi do gustu.

Księżniczka urody wątpliwej ze względu na pojawiające się na twarzy pryszcze. Świetnie odgrywa swoją rolę uwięzionej w wieży, wyczekującej ratunku od odważnego Rycerza. "Odgrywa rolę" to wyrażenie kluczowe, ponieważ każdy nadciągający kandydat służy bardziej, jako chwilowy poskramiacz wszechogarniającej nudy. Chwilę po przybyciu zostaje pożarty przez straszliwego smoka, który w gruncie rzeczy, wcale nie jest straszliwy.

"Mężczyzna, który jest ci przeznaczonym, przyjdzie do ciebie bez żadnej magii (...)Przyjdzie i zostanie, choćbyś próbowała go odpędzić po tysiąckroć. Zaś taki, którego musisz siłą przywoływać, z pewnością nie jest tym twoim. Więc przyzywanie go nie przyniesie ci szczęścia, jeno ból."

Paskuda, zdrobniale Pasia, jest bowiem pupilkiem zarówno Księżniczki, jak i Strażnika. Traktowana raczej jak ulubiony szczeniak, który wymaga włożenia wysiłku w jego wychowanie. Jej życie obok wieży, a właściwie głównie w jeziorze, gdzie ma swoją pieczarę, toczy się od posiłku do posiłku. Manu ma niezwykle mało zróżnicowane, gdyż podstawą i jedynym składnikiem każdego dania jest Rycerz wybawca, ostatecznie pozbawiony możliwości zostania wybawcą.

"Podobno klimat się ociepla, wszystko przez te smoki, zieją ciągle ogniem, przez co narasta stężenie dwutlenku węgla w atmosferze i efekt cieplarniany gotowy!"

Ze stałych postaci mamy jeszcze Strażnika, któremu jako człowiekowi niskiego pochodzenia, trafiła się całkiem niezła fucha przy strzeżeniu Księżniczki. Nikt się jednak nie spodziewał, że zapawa wyjątkowym uczuciem do Panny w wieży. Jednak zna swe miejsce, więc swoje uczucia ukrywa skrzętnie, tylko czasami mając chęć zabić jakiegoś ewentualnego zalotnika. Mimo rodowodu okazuje się też być człowiekiem lojalnym, mądrym, walecznym. Zakompleksiony nieco i pogrążony we wciąż niedościgłym marzeniu o zostaniu prawdziwym rycerzem.

Dodatkowo w każdym rozdziale mamy jedną lub więcej innych postaci. Poznajemy zatem Księcia Pana, bezwzględnego władcę, który wydaje się bez przerwy rachować, co Mu przyniesienie korzyści, a co straty. Rycerza z czarną chmurą w herbie, który nie chce być już najlepszy. Trubadura beztalencie o sławie wyprzedzającej jego przybycie. Tajną jednostkę Zielonych Duchów, która nie istnieje. Ekipę zbójów, którzy są totalnymi ofermami. I wiele innych specyficznych, acz zabawnych indywiduów.

"[...] winnym pożarcia przez smoka jest tylko i wyłącznie sam pożarty."

"Paskuda" to zabawna i przyjemna lektura. O różnych bolączkach zwyczajnego życia, jak i o niezwykłych przypadkach losu. Sprawiła mi wiele radości i świetnie rozprężyła. Polecam, książka do przeczytania w jeden wieczór. Trochę mi żal, że nie ma kolejnej części ich przygód.

"Paskuda & Co"
Magdalena Kozak
Wydawnictwo: Fabryka słów
Liczba stron: 300
Ocena: 7/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.