niedziela, 5 lutego 2017

Płynąc Północną Drogą

O „Północnej drodze” chciałoby się pisać jednocześnie razem i osobno. Cykl jest całością, ale stanowi także w pewien sposób zupełnie oddzielne historie. I postaram się też w taki sposób o niej Wam napisać, czyli o całości sagi, jak o poszczególnych jej częściach.

Przede wszystkim trzeba jasno powiedzieć, że jest to powieść obyczajowa, której tłem są wydarzenia z wczesnej historii Norwegii (X wiek). Koniec pierwszego tysiąclecia to dla całego świata okres wielkich zmian. Dla Wikingów to moment burzliwy ze względu na niestabilną władzę, twarde sojusze, zdrady i nadchodzące chrześcijaństwo, które próbuje siłą się wedrzeć w ich świat, wypędzając dawnych bogów.


  SIGRUN  
Pierwsza część to zdecydowanie opowieść, którą snują kobiety, jednocześnie będąc ich głównymi bohaterkami. Narracja z punktu widzenia Sigrun - olśniewającej córki Jarla Apalvarda. Młodziutka dziewczyna pozwoliła ojcu wybrać dla siebie męża, przez wzgląd na sojusze, sytuację polityczną. To nie było wówczas nic dziwnego, ojciec, rodzina decydowali o małżeństwie dobrze urodzonych panienek. Jednak w tym wypadku Sigrun, ukochana córka, miała obietnicę ojca, że będzie miała prawo wybrać samodzielnie. Decyzja o rezygnacji z tego prawa, oraz zaufanie jakie pokładała w ojcu względem Jej zamążpójścia, już charakteryzuje nam tą postać.

Sigrun rozświetla każdy mrok. Jak Matka dba o wszystkich, każdego przygarnia do piersi, chowa pod swoim płaszczem. Jej postać jest wręcz niewiarygodna, a jednocześnie wtłoczona w codzienność, w zwykłe obowiązki gospodyni i Pani, wydaje się być bliska i realna. Opowiada nam o 20 latach swojego małżeństwa z Reginem, a właściwie o pięknej, wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia. Miłość, która z jednej strony jest gorąca, namiętna, wciąż nienasycona, a z drugiej troskliwa, opiekuńcza i przepełniona lękiem. 

"Miłości nie można zgromadzić na zapas.Nie można się nią przesycić.Nigdy nie jest jej za wiele."

Poznajemy świat Wikingów od strony codzienności, od strony kobiecych obowiązków, kiedy to mężowie wypływali na dalekie wyprawy, pozostawiając z zaufaniem cały dobytek i zarządzanie nim w rękach kobiet. Bohaterka wydaje się być delikatna, słodka, eteryczna, ale tak naprawdę ma w sobie dużo siły i odwagi. Trudy z jakimi przychodzi się Jej zmierzyć, lęki o najbliższych i o całą społeczność, wydarzenia radosne i bolesne, to wszystko sprawia, że jej postać rysuje się tak realnie.

Chrezińska ma tę niezwykłą umiejętność tworzenia plastycznych opisów, szczerych portretów psychologicznych i bogactwa świata. Zachwycają nas przywożone przez Wikingów dobra, subtelne i czarujące sceny erotyczne, magiczne opisy, tajemnicze wróżby. Przykłada dużą uwagę do szczegółów, które pozwalają nam przez chwilę zapomnieć o wszystkim innym i żyć w tym świecie fiordów. Oczywiście Autorka nie pominęła wątków politycznych, które przedstawiła równie ciekawie. Z premedytacją nie archaizuje zupełnie języka tej powieści, ale znalazła dla niej idealny "złoty środek".

Według mnie to jest właśnie literatura piękna, zmysłowa i pociągająca.

  HALDERD 
Halderd pojawia się już w pierwszej części cyklu. Poznajemy ją jako piękną kobietę, aczkolwiek zimną i budzącą raczej niepokój. Drugi tom został całkowicie poświęcony i opowiedziany przez Halderd. Po przeczytaniu "Sagi Sigrun" okazuje się być też potężną niespodzianką, ponieważ przedstawia tą "drugą stronę medalu". Mimo to, Cherezińska nie zawodzi. Ponownie syci naszą wyobraźnię pokazując jednocześnie, że wciąż jest w świetnej formie i z równym kunsztem oplata nas światem Wikingów.

Tak jak pierwsza część była historią kobiet, tak druga część jest historią hardej kobiety, która musi sobie poradzić w męskiej roli. Jak wspomniałam wcześniej, Autorka potrafi zbudować niezwykłe postacie, barwne i pełne psychologicznego dynamizmu. I pomimo tej świadomości, znajomości z jaką umiejętnością Cherezińska przedstawia mi kolejne postacie, to osoba Halderd mnie zaskoczyła. Bohaterka to niezwykle skomplikowana kobieta, która zmienia się jak kameleon, wciąż zmienia twarze, żeby osiągnąć to czego pragnie. Silna, twarda, chłodna i jednocześnie delikatna, wrażliwa, uczuciowa. Czasami chyba sama traci rachubę, którą aktualnie twarz przybrała, w skórze której Halderd obecnie się znajduje. Ale to tylko chwilami, bo jest mistrzynią kamuflażu, idealną kobietą władzy.

Kobieta, która pochodzi ze znaczniejszego rodu, jednak zubożałego w wyniku różnych niefortunnych zdarzeń z przeszłości. Naznaczona występkiem brata, którego śmierci nawet nie może być pewna, bo nigdy nie zostało odnalezione ciało. Jedyną szansą dla Niej jest zamążpójście. Koniecznym staje się wybranie odpowiedniego jarla z północy, bo południe zna haniebną historię rodziny. Udaje się, Halderd zostaję Panią Ynge. Ale tym razem Pisarka zaserwowała nam nie miłość, a bolesne, przykre małżeństwo, gdzie każdy uśmiech i dobre słowo zawsze pozostaje tak samo chłodne, wynikające wyłącznie z małżeńskiego obowiązku. Kobieta, która czuje się szczęśliwa tylko wówczas, gdy mąż na wyprawie i marzy o tym, by w końcu z którejś nie powrócił. Wraca z każdej, ale umiera zabity przez Lochę. Cóż za złośliwość losu dla jarla, którego znakiem jest dzik.

Od tego momentu Haldred jest jedyną Panią Ynge. To Ona jest teraz jarlem, chociaż oficjalnie reprezentują Ją wszędzie mężczyźni. W tym męskim świecie staje się najlepszym przykładem władztwa kobiet, mężczyznami manipuluje w sposób wyrachowany i zimny, ma swoje cele, które musi osiągnąć i nie pozwoli by ktokolwiek lub cokolwiek stanęło Jej na drodze. Strategia, polityka, handel - radzi sobie ze wszystkim. Bystrość umysłu pozwala Jej na jednoczesne skuteczne łapanie kilku srok za ogon.

"Odyn był panem trzech szałów: szału bitewnego, szaleństwa poezji i obłąkania magii. Tobie, Halderd, podarował wszystkie trzy swoje moce. A na końcu pomylił się i uczynił cię kobietą."

Jednak chciałabym Wam powiedzieć, że Bohaterka nie jest tylko zimną i wyrafinowaną graczką wśród Wikingów. To przecież również troskliwa matka, najlepsza przyjaciółka i wreszcie namiętnie zakochana. Mimo tej całej różnorodności w jednej osobie, to postać spójna, rzetelna i głęboka.

Nie mogłabym jeszcze nie wspomnieć o wątku Szczury, przyjaciółki Halderd, jedynej naprawdę bratniej duszy. Motyw Rotty jest naprawdę genialny, ale żeby dowiedzieć się więcej, musicie sięgnąć po książkę.

  EINAR  
Poprzednie części Cyklu pokazały nam dwie zupełnie różne kobiety, obie wyraziste, piękne i mądre. "Pasja według Einara" przełamuje konwencję opowieści snutej przez kobiety. Tym razem naszym Bohaterem i narratorem zostaje Einar. Poznaliśmy Go już w poprzednich częściach, ale raczej niekompletnie. Muszę przyznać, że ta postać w "Ja jestem Halderd" złościła mnie. Wydawał się być taką trochę "ciepłą kluską", wciąż jakby nie wiedział czego chce, do czego zmierza i do tego jeszcze występek wobec ukochanej. Nie lubiłam Go.

Dlatego też, miałam pewne obawy zabierając się za trzeci tom. Jednak już początek tej książki zmienił moje nastawienie względem Einara. To człowiek, którego również życie nie oszczędziło, chociaż nie użala się nad sobą. Syn najznamienitszego godiego, zmuszony do ucieczki z rodzinnego kraju, ostatecznie wychowany w klasztorze na mnicha, cały czas poszukuje swojej drogi, próbuje sprecyzować swoją misję. Jest to bardzo skomplikowana postać zatrzymana jednocześnie w dwóch światach. Pierwszy to świat Wikingów, starych wierzeń, filozofii życia. Drugi natomiast to świat Chrześcijański, skrajnie inny.

Einar kochając kraj, z którego pochodzi nie potrafi pogodzić tej miłości z miłością i oddaniem dla Chrysta. Uczciwy, szczery i dobry zostaje podle wykorzystany, oszukany i spełnia cudze niecne plany. Winny jest posłuszeństwa, oddania i wiary w tych, którzy kierują Jego krokami. Kiedy orientuje się, jak wiele błędów i zła popełnił idąc tą ścieżką, próbuje chociaż częściowo wynagrodzić, odpokutować.

"Nie w tym rzecz, ile jeszcze przed nami upadków, ale w tym ile razy będziemy mieli siłę wstać"

To niezwykły człowiek, niejednoznaczny, o przenikliwym umyśle, który ze swobodą porusza się po dworach możnych doradzając im jaką polityczną strategią powinni przyjąć. Opowieść o Einarze nie oscyluje wokół jednego miejsca, a jest rozproszona w różnych miejscach, ponieważ mężczyzna wciąż podróżuje. Punkty zwrotne Jego życia usytuowane są w miejscach i momentach wyjątkowych, z cechami jakiejś nieokreślonej cudowności.

Odkrywanie życia, prawdy, tego co powoduje ludźmi to była dla mnie bardzo przyjemna podróż. Einar wyjątkowy od urodzenia, człowiek z dziewięcioma matkami niczym bóg Heimdallu. Poznajemy życie w klasztorze, oraz życie wyobcowanego człowieka wśród swoich, dla którego jakby nie było miejsca na tej ziemi. Cherezieńska jak zwykle nie zawiodła, weszła w świat Einara, w jego historię, jak do siebie. Zafundowała nam również przepiękne zakończenie, takie które pozostaje w sercu na długo.

  NIEDŹWIEDŹ, SOKÓŁ I WALKIRIA  
Ostatnia część cyklu znowu zmienia konstrukcję, bo nie jest to opowieść jednego bohatera, a całej trójki. Opowieść dzieci o ich zmaganiach z dorastaniem, ze zrozumieniem świata. "Trzy młode pieśni" jakby właśnie wyśpiewane przez Bjorna, Ragnara i Gudrun. W świecie Wikingów pieśń ma inne znaczenie, niż obecnie to rozumiemy. Pieśń tam była opowiedzeniem historii wielkich ludzi, którzy dopuszczali się czynów wspaniałych i bohaterskich. Pieśni upamiętniały, uczyły. 

Właściwie ta książka jest swego rodzaju wyjaśnieniem dla całego cyklu, podsumowaniem i obnażeniem wątków, które były dotąd poruszane tylko pobieżnie. Każdy z Bohaterów opowiada tę samą historię, ale umieszczoną we własnej subiektywnej perspektywie. Ich osobne spojrzenia powoli zaczynają nabierać wspólnego widnokręgu. "Trzy młode pieśni" to w pierwszej kolejności dorastanie, dojrzewanie. Wychowaniem młodych chłopców na dobrych, slidnych Wikingów, na wojowników, którzy się nie zlękną wroga, na mężczyzn prawych, uczciwych, zajmują się przede wszystkim Regin i Orm. Dla chłopców przeobrażających się w mężczyzn są jak latarnia morska. Odkrywają przed nimi zasady, których wcale nie wtłaczają im kijem, zasady robią się z każdym dniem coraz bardziej sensowne, a już z pewnością w chwilach próby.

Bardzo ciekawym wątkiem jest również dojrzewanie Gudrun, córki Sigrun i Regina, pięknej, złotowłosej dziewczynki, która powoli staje się kobietą. Nie zmienia się jednak w podobną matce, a w zupełnie różną, chociaż próbuje naśladować, nauczyć się Jej pięknego, subtelnego zwracania na siebie uwagi, sposobu na zjednywanie sobie serc i umysłów innych. Gudrun nie czuje się stworzona do bycia zwykłą kobietą, żoną i matką. Dodatkowo odkrywamy jeszcze coś, co przeczuwać mogliśmy już w pierwszej części, wyjątkowe uczucie, które istnieje pomiędzy rodzeństwem. Ona wychowana w kulcie swojego brata i On wychowany jako troskliwy opiekun. 

W ostatnim tomie uzyskujemy odpowiedzi na wiele pytań, oraz możemy zobaczyć z bliska wydarzenia, które mimo dużego znaczenia, dotąd nie zostały dokładnie opowiedziane. Historia Urd, siedziba Jomswikingów, bitewny szał, pierwsza matka Einara i mnóstwo innych. To opowieść Niedźwiedzia, Sokoła i Walkirii, opowieść o tym jak przechytrzyć Norny, jak oszukać wróżby, jak targować się z bogami.

"Ale możesz także pójść pod prąd życia. To trudne, nie łudź się. Znacznie łatwiej jest brać, co ci dają, niż iść po swoje pod prąd. Brać na siebie kamienie, które niesie woda, dostawać wiatr, który wieje w twarz. Ranić stopy i potykać się. Upadać raz po raz. I mieć tylko jedną jedyną pewność: że w nikim nie ma oparcia. Że jesteś sama, sama w drodze. Trudno jest powiedzieć: wszystko porzucam, a siebie wybieram. Jeszcze trudniej nie zawrócić z tej drogi."


Każdy tom ma ciekawą okładkę i absolutnie nie bez znaczenia. Bardzo trafne i charakteryzujące bohaterów i ich opowieści.

To, co naprawdę niesamowite to właśnie to, że wszystkie 4 tomy opowiadają w sumie tą samą historię, tylko każdą z innego punktu, opowiedzianą przez innego uczestnika tych wydarzeń. Rzeczy, które nie zostały dopowiedziane w pierwszych 3 tomach, zostają obnażone w ostatnim. Do tych natomiast, które pozostały zamglone nie powinno się dopowiadać już ani słowa więcej, według mnie. Piękno tych opowieści jest bowiem również w tajemniczości, w niedopowiedzeniach, tym czego nie da się uchwycić w dosłowność.
Cykl "Północna droga" jest na tyle bogaty w treści, że nie sposób nie znaleźć czegoś dla zaspokojenia własnego ducha.

Nie skupiałam się na opisywaniu Wam fabuły tych książek, bowiem jeśli będziecie chcieli to znajdziecie ją w innych recenzjach. Postanowiłam, że opowiem Wam o tym, co poczułam w tych książkach, co w nich pokochałam. Elżbieta Cherezińska po raz kolejny wzbudziła mój głód. Głód fiordów, burz na morzu, legend i pieśni, wiedzy o Wikingach i ich wyprawach, ich życiu i religijności. To wspaniałe książki, o których nie da się zapomnieć. Ja z pewnością jeszcze do nich wrócę. Teraz mam wielką ochotę na uzupełnienie swojej wiedzy o życiu Wikingów, więc pewnie sięgnę niebawem po tytuły takie jak "Furia ludzi północy" Philipa Parkera (możecie recenzję tej książki znaleźć u Zacofanego w lekturze).

Warto też zauważyć, że Cherezińska do pierwszych 3 tomów dołożyła również kalendarium, która osadza nam opisane wydarzenia w kontekście historycznym. Na jej stronie z kolei znajdziecie również inne materiały, z którymi dobrze się zapoznać, jak np. nordyckie przekleństwa, czy plan klasztoru.
 

Polecam z całego serca, piękne słowo pisane, ciekawa i poruszająca opowieść.

"Saga Sigrun"
"Ja jestem Haldred"
"Pasja według Einara"
"Trzy młode pieśni"
Elżbieta Cherezińska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

http://poligon-domowy.blogspot.com/2016/12/wyzwanie-czytelnicze-2017-czytam-bo.html


https://wiedzmowa-glowologia.blogspot.com/p/wyzwanie-czytelnicze-2017.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.