poniedziałek, 13 lutego 2017

"Dziewczyna z północy" - dawne i obecne zbrodnie

Nie wiem, co napisać o tej książce i wcale nie dlatego, że nie ma o czym.

Czasami sięgam po jakąś książkę, z przekonaniem, że będzie taka czy inna i jest zonk. Nie zawsze chodzi o to, że zawiodła, ale zdarza się, że przerosła moja oczekiwania. Po książce Katarzyny Bondy "Pochłaniacz" spodziewałam się zwykłego, przyjemnie napisanego kryminału. Uczucie to utrzymywało się podczas czytania pierwszych kilkudziesięciu stron. Oszukałam się nieco, bo ta książka nie jest dla mnie tylko kryminałem.

Powieść zaczyna się krótkim prologiem, którego wydarzenia mają miejsce w 2013 roku i jest to pierwsze spotkanie z panią psycholog Saszą Załuską. Niegdyś była policjantką, ale odeszła po nieudanej akcji, która wycięła w Niej ogromne piętno. Całkowicie odmieniła swoje życie, ale potwory przeszłości wciąż Ją straszą. Obecnie jest profilerką.

Mamy do czynienia z dwiema historiami, jedną z przeszłości, oraz świeżym napadem rabunkowym w klubie Igła. Pozornie te dwie sprawy nie są połączone ze sobą, a jednocześnie w obu słychać echa tej drugiej. Powiązania wydają się nie kończyć. Przy śledztwie do aktualnej sprawy, powoli zaznajamiamy się z mroczną przeszłością, która splata ze sobą wiele wątków i postaci.



"Jest takie chińskie przekleństwo: oby wszystkie twoje marzenia się spełniały."

Poznajemy niesamowicie drobiazgowe portrety poszczególnych postaci. Bonda opisuje ich cechy, przeszłość, teraźniejszość, wnioski, domysły i uczucia. Może nie jest to zupełnie wszystko, ale dowiadujemy się naprawdę bardzo dużo. Dla niektórych może być to nudne, dla mnie stanowi dodatkową przyjemność. W sumie nie potrzebujemy wniosków profilerki, by prowadzić samodzielnie analizę poszczególnych osób. Bohaterzy są niejednoznaczni, nie mogą podlegać jasnej i prostej ocenie. Każdy jest w jakiś sposób zagubiony lub w coś zamieszany, każdy ma jakąś przeszłość, która w różnoraki sposób rzutuje na ich teraźniejszość. Pisarka świetnie pokazuje, że doświadczenia z dawnych lat mogą mieć niejednakowy wydźwięk w psychice, a skutki przybrać wiele kształtów. Mamy postaci, które były bandytami, lub na usługach bandytów i po latach, albo zmieniły się diametralnie, albo tylko przepoczwarzyły.

Sasza, Duchnowski, Waligóra, Gabryś, Tamara, Iza, Jekyll... Każdy ma swoje sekrety i tajemnice, ludzie którzy wydają się być kompletnie przypadkowi w tej historii nagle stają się podejrzani.

"Agresja jest dowodem słabości. Znakiem, że człowiek sobie nie radzi, zagubił się lub ucieka."

Przez całą powieść odkrywamy różnych ludzi, ich sekrety - tajemnice z przeszłości. Czytałam z zapartym tchem wcale nie w poszukiwaniu odpowiedzi na zagadkę kryminalną. Zwyczajnie chciałam poznać tych ludzi, rozjaśnić plamy ich przeszłości. Bonda nie zawiodła, wyjaśnia bardzo dużo, chociaż historia jest też dość skomplikowana.

"Czasem jednak zło ukrywa się pod postacią piękna. I dajemy się uwieść. Nie ma ludzi złych, są tylko Ci, którzy dokonali złych wyborów lub nie dokonali ich wcale. I potem pragniemy, by to był tylko sen, chwilowa ułuda, ale nie da się niczego cofnąć. Wtedy człowiek do śmierci będzie dążył , by naprawić błąd, podjąć inną decyzję, cofnąć czas."

Zakończenie przeczuwamy w książce od jakiegoś czasu, ale okazuje się niemałym zaskoczeniem. Również przeszłość Saszy Załuskiej, która wydaje nam się być już dość jasna i wiarygodna, znienacka wyskakuje na nas w samej końcówce, by ponownie spowodować lekki chaos w głowie i niecierpliwość przed przeczytaniem kolejnego tomu.

Ciekawa jest wizja SEIFu i mafii w białych kołnierzykach. Siatka przestępców, która przenika wszystkie sfery społeczne i instytucje, włącznie z organami ścigania. Korupcja na wielu szczeblach. Prawda jest dokładnie taka, jak to Bonda powiedziała ustami jednego z bohaterów: Mafia kojarzy nam się z łysymi bykami, którzy biegają z bronią, biją ludzi do nieprzytomności, ściągają haracze, handlują narkotykami, bronią. Jednak oni już dawno zmienili metody i mimo, iż to trwa już od lat, to nadal nie jesteśmy na to gotowi. Teraz mafia to właśnie siatka układów i układzików, tam gdzie każdy człowiek oczekuje uczciwości. Nie lubię teorii spiskowych, ale już dawno doszłam do takich wniosków. Prześledziwszy różne afery w naszym kraju, czy nie dochodzicie do podobnych?

Odrobinę zabrakło mi Słonia. Chciałabym się więcej dowiedzieć o tym człowieku, ale może kolejnych tomach znajdę to czego szukam.

"Życie jest jak oddech. Mamy ograniczoną pulę uderzeń serca. Niepotrzebnie marnujemy je na wahanie, strach czy złość. Zawsze będą tacy, którzy chcą nas ciągnąć, kusić, przekonywać, że wiedzą, co dla nas lepsze. A trzeba po prostu iść naprzód, znaleźć dla siebie powietrze. Takie, którym chcemy oddychać."

Katarzyna Bonda napisała świetną powieść. Dla mnie to nie jest wyłącznie kryminał, w tej powieści jest znacznie więcej. Dobry warsztat, umiejętność sprzężenia tych wszystkich wątków i bohaterów, tajemnice, które odkrywasz do ostatniej strony. Ta pozycja na długo pozostanie mi w pamięci, przerosła moje oczekiwania i sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Do tego subtelnie wpleciony humor, w niewielkich dawkach, ale rozluźniający na chwilę atmosferę.

"- Fajowo - ucieszył się Duch - Bo sprawdziłem dzisiaj stan konta i pieniędzy starczy mi do końca życia. Pod warunkiem że umrę w następna środę."

Niektórym może się wydawać, że książka jest nieco przegadana, bo opisy dotyczące postaci zabierają sporo miejsca. Jednak bez tych opisów nie byłaby tak dobra. Już mnie nie dziwi napis na okładce:

"Zapamiętajcie to nazwisko. Katarzyna Bonda została właśnie królową polskiego kryminału."
 Zygmunt Miłoszewski

To jest kryminał na światową skalę. Starałam się nie zdradzać fabuły, jak będziecie chcieli to znajdziecie informacje o niej. Gorąco polecam.

"Pochłaniacz"
Katarzyna Bonda
Cykl: Cztery żywioły Saszy Załuskiej
Wydawnictwo: MUZA
Liczba stron: 672
Ocena: 8+/10


http://poligon-domowy.blogspot.com/2016/12/wyzwanie-czytelnicze-2017-czytam-bo.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.