poniedziałek, 5 grudnia 2016

Elżbieta Cherezińska - Gra w kości

Elżbieta Cherezińska – pierwszą Jej książkę kupiłam zupełnym przypadkiem z zamiarem sprzedania lub oddania do biblioteki publicznej po przeczytaniu. Kupiłam ją jakieś 4 lata temu, przeczytałam rok temu, dokupiłam więcej książek tej autorki i jak na razie nie zamierzam się żadnej pozbyć, bo wiem, że znów do nich sięgnę.
„Gra w kości” przeczytana jednym tchem. Opowiada o Bolesławie Chrobrym, tak chyba można powiedzieć, ale nie można na tym zamknąć tematyki. Nie powiem Wam za wiele o treści, bo to trzeba przeczytać.
Barwne postacie, charakterne i niepowtarzalne, pasujące do opisywanych czasów. Fanatyzm religijny, surowość i brutalność średniowiecza to połączenie, które od razu rysuje się jako realistyczny obraz czasów.
Książe Bolesław Chrobry, syn Mieszka I i Dobrawy z Przemyślidów, przyszły król Polski w dążeniu do korony. Spryt i siła charakteru, jaką wykazuje, nie jest niczym zaskakującym tak naprawdę, ale niesamowita jest żywość tego obrazu, jak idealnie wpasowuje się w moje wyobrażenia o nim.  Razem ze swoim zaufanym biskupem poznańskim Ungerem prowadzi skuteczną strategię wobec Ottona III oraz Rzymu. Jednak poza tym głównym wątkiem książka zawiera mnóstwo odniesień do ówczesnej kultury.
Niezwykle mocno utkwiły mi w pamięci przygotowania do zjazdu Gnieźnieńskiego, kiedy to Otto III pragnął zabrać zwłoki Świętego Wojciecha, na co nie pozwoliła przebiegłość Bolesława. Dodatkowo sposób przyjęcia oraz okazania siły są godne zapamiętania - dla mnie osobiście jest to takie polskie po prostu, zawsze bowiem byliśmy narodem pomysłowym i kreatywnym, uparcie dążącym do celu.
Ciekawe też jest przedstawienie tworzenia się kultu Świętego Wojciecha, który z góry był zaplanowany na Świętego. Manipulacja faktami i barwne dodatki, pewnie jednych z najlepszych ówczesnych marketingowców, jak Gerbert z Aurillac (który został papieżem Sylwestrem II, zgodnie z wolą Ottona III) sprawiają, że historia ożywa, a nie stanowi jedynie mgiełki historii.
Cesarz, który jest niemożliwym wręcz ascetą, który myśl ma wielką, piękną i dalekowzroczną, a jednocześnie nie może nic zrobić bez swoich doradców. I Chrobry, który w swoich dążeniach jest nieugięty i czasami wręcz bezczelny, który jednocześnie szanuje młodego Cesarza i świadomie nim manipuluje.

To piękna opowieść, przesiąknięta historią i realizmem, który do dziś jest aktualny, bo nie jest to wyłącznie realizm historyczny. Cherezińska roztacza przed nami wizję wręcz filmową, nasiąkniętą  szpiegostwem, walką o władzę, manipulacją i swego rodzaju public relations w opcji średniowiecznej. Powieść i poszczególne wątki są tak spasowane, że ciężko odróżnić fantazję od faktów, ale dzięki temu czyta się świetnie i jednocześnie budzi głód.
Elżbieta Cherezińska za każdym razem, gdy sięgam po Jej tytuły, zmusza mnie nimi do sięgnięcia po źródła. To jest najpiękniejsze, co daje Autorka swoim czytelnikom – głód wiedzy. Tym bardziej, że w każdym wątku odczytuję jaką wiedzę miała Pisarka, zanim wzięła się do pisania. Cherezińska sięgnęła do wielu źródeł dawnych, jak i współczesnych. Warto wspomnieć o pracy profesora Przemysława Urbańczyka pt. "Trudne początki Polski", oraz konsultacjach, jakie odbywała z Nim pisząc swoją książkę. Nawet pieśni na cześć Ottona III, które znajdziemy w powieści, są fragmentami autentycznych pieśni z X wieku. Na końcu książki znajdziemy również drzewa genealogiczne dynastii Piastów z pocztem biskupów, oraz dynastii Ludolfingów z pocztem papieży.
Historia w szkole jest zazwyczaj nudna, nie ma co się oszukiwać. W swoim życiu trafiłam na jednego naprawdę wspaniałego nauczyciela historii, który tak jak Cherezińska potrafił mnie zarazić głodem wiedzy, prawdy o dawnych czasach. Niezmiernie się cieszę, że mamy Autorkę, która potrafi tak wciągnąć człowieka w historię. Od siebie mogę dodać jeszcze, że fakty historyczne zostały sprawnie przeplecione z fikcją literacką, która jednocześnie jest w tym wypadku jakąś próbą rekonstrukcji niedomówień źródeł. "Gra w kości" dała mi również pewne dopełnienie myśli o historii Niemiec, oraz potwierdzenie, że każdy naród ma swoje cechy i dążenia, które może ewoluują, ale jednocześnie oscylują wciąż w pewnym właściwym punkcie. Historia kołem się toczy i tak już Otto III zamierzał stworzyć organizm ponadpaństwowy, któremu przewodniczyłby Cesarz Rzymski.
Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.