środa, 12 kwietnia 2017

O prawdziwym dziennikarstwie i grzechach tych, którzy powinni być przykładem

Miałam dużo wątpliwości biorąc do rąk "Grzech ojca" Daniela Radziejewskiego, ale już po przeczytaniu kilku stron czułam, że będzie to wciągająca i naprawdę dobra lektura. Tak właśnie było, nie zawiodła mnie do samego końca.

Głównym bohaterem jest Przemysław Próchnicki, dziennikarz, który próbuje rozwikłać sprawę zbiórki pieniędzy na uratowanie Stoczni Gdańsk. Zbiórka była zorganizowana przez znanego księdza ojca Eugeniusza Szafrona, właściciela ogólnopolskiego radia Wiara. Kiedy Przemysław zaczyna coraz głębiej wchodzić w temat, sam nie może uwierzyć we własne konkluzje, dodatkowo atmosfera zagrożenia zagęszcza się.

Postać dziennikarza śledczego napełniła mnie swego rodzaju nadzieją. W czasach, gdy media są bardzo stronnicze, gdy dziennikarze nie mają żadnego dystansu do opisywanych wydarzeń, gdy media kłamią, mataczą i manipulują, w sposób tak widoczny, że człowieka krew zalewa, Daniel Radziejewski pokazuje nam prawdziwego, rzetelnego dziennikarza. Misja głoszenia prawdy, obnażania przed społeczeństwem kuglarstwa i kombinacji ku własnym korzyściom kolejnych ekip rządzących, stają się na powrót żywe. Przypomina, czym jest dobre dziennikarstwo, profesjonalizm, solidność, szczerość. Media bowiem powinny chełpić się uczciwym pokazywaniem faktów, rozliczaniem fałszerstwa, korupcji i manipulacji. Wszystko to powinno się odbywać profesjonalnie, wszelkie informacje przed opublikowaniem, każda wstępna konkluzja powinna zostać zweryfikowana i w razie potrzeby przewartościowana zgodnie z potwierdzonymi dowodami. Przemek to dziennikarz, który nie potrafi sobie pozwolić nawet na "delikatniejsze" przedstawienie danej historii. Człowiek, który doskonale wie czym powinno być dziennikarstwo, gotów na utratę jedynego źródła dochodów, ale nie na przekazywanie półprawd, lub jawne łgarstwo.

Przemek do bohater mocno zgłębiony w tej powieści, człowiek, który poza problemami związanymi z pisaniem artykułu, obnażającego bardzo brzydkie sprawy na wysokich szczeblach władzy w państwie, ma również dużo prywatnych, trudnych spraw i bolesną przeszłość.

Rodzina, którą założył rozsypała się. Bohater nie ukrywa, że wynikło to z Jego winy, jednocześnie tęskniąc do żony i synka. Sprawa Jego winy jest dość skomplikowana i niejednoznaczna w ocenie, bowiem nie chodzi o zdradę, przemoc domową czy inne paskudztwa, które mogłyby wprost przemówić na Jego niekorzyść. Problem owszem leży w Nim samym, ale jest powiązany z trudnym dzieciństwem, z brakiem przykładnych postaw i zachwianym autorytetem ojca. To On odszedł od żony, w wyniku prześladujących Go myśli o Jej niewierności, ciągłego przeświadczenia, że Ona i tak odejdzie. Zagłębiając się w przeszłość, relacje z ojcem i w sumie z matką również, zaczynamy rozumieć jak bardzo został skrzywdzony, jakie piętno na sobie nosi pomimo minionego czasu. Czasami trudno to pojąć, bo wydaje się jakby wpadał w jakieś paranoje, lęki, jednak z drugiej strony każdy z nas walczy z jakimiś swoimi potworami, skłonnościami, lękami. Dobrze, wobec tego, spojrzeć na kogoś, kto podejmuje się walki ze sobą o siebie.

Oddzielnym problemem, bardzo poruszającym, jest choroba małego synka. Zagubienie rodziców, bezsilność i sinusoida uczuć pomiędzy nadzieją i załamaniem. Najtrudniejsza rzecz pod słońcem to pokazać choremu siłę, której się nie ma, dać mu nadzieję, która u nas opada, a nawet okłamać, żeby przerastający małego chłopca problem jego zdrowia, nie doprowadził do całkowitego złamania tego małego człowieka. Tragedia rodziców i powolne spalanie się wobec kolejnych przeszkód, ale jednoczesne stawianie kolejnych kroków do przodu. Trudne chwile zmuszają do wzajemnego wsparcia, bo samotnie nie da się podołać w takiej sytuacji.

"Dusza pogniotła się jak kartka papieru. Nie potrafił opisać swojej sytuacji. Dla jednych była to proza życia, smutna strona egzystencji, dla innych dramat, a dla jeszcze innych jedna wielka chujnia. Niezależnie od nazewnictwa była to bezradność jednostki pogrążonej w depresji. Był zniszczony, ale nie martwy. 'Życie znów posłało mnie na deski. Ale wstanę i będę walczył do końca!"

Książka jest napisana przystępnym językiem, lekkim i przyjemnym w czytaniu stylem. Autor postarał się, żeby bogato zarysować nie tylko bohaterów, ale również przestrzeń, w której się znajdują. Jednak pozycja nie została przegadana opisami. Wszelkie opisy wiążą jednocześnie z bohaterami, wydarzeniami i są ich niezastąpionym uzupełnieniem. Nie nudne, ale wypełniające i ubogacające, pogłębiające zarówno portrety psychologiczne postaci, jak i wydarzenia, które bez dodatkowych dopełnień mogłyby być niejasne i z pewnością mniej wciągające dla czytelnika.

Właśnie, książka zgodnie z opisem, została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Autor nie był nawet zbyt subtelny, nie zamierzał nas zwodzić, lub utrudnić nam zorientowanie się, o które dokładnie wydarzenia chodzi. Już sama nazwa partii rządzącej, Sprawiedliwość i Patriotyzm, w skrócie SiP, dużo nam mówi. Podpowiem jednak, przeczytajcie skrót od tyłu, dodajcie do tego rok 2006, oraz braci, którzy jednocześnie zajmowali wówczas najwyższe stanowiska w państwie, czyli Premier i Prezydent. O głównym wątku, wokół którego została zbudowana cała fabuła, możecie znaleźć trochę informacji w internecie. Chodzi o wydarzenia wcześniejsze z lat '90, to prawdę o nich chce odkryć Przemek.

Jako rzetelny dziennikarz przeprowadza śledztwo, dociera do kolejnych świadków, dowodów i zaczyna łączyć fakty, hipotezy zmieniają się w przekonanie, które ostatecznie się potwierdza. Atmosfera mocno się zagęszcza. Ludzie giną w dziwnych okolicznościach, dochodzi osobliwych zbiegów okoliczności. Klimat staje się cięższy, czas zaczyna biec szybciej i zaczynamy się oglądać za siebie. Dla mnie thriller polityczny, może nie typowy, może nie w oczywisty sposób, ale tak właśnie na mnie podziałała ta książka. Chyba najbardziej porażające jest to, że nie odchodząc od komputera możecie potwierdzić część tajemniczych wypadków, zgonów, które nigdy nie zostały wyjaśnione, lub przyczyny wydają się być niemożliwe, a co najmniej budzą wiele wątpliwości.

Polecam Wam serdecznie tę pozycję. Dobrze napisana i bardzo szybko się czyta. Autor zgrabnie połączył prawdziwe wydarzenia z fikcją literacką, zbudował dla nas pełnokrwistych bohaterów, normalnych ludzi z prawdziwymi problemami. Dodatkowo poruszył ważne tematy, jak rzetelność mediów, naciski ze strony władzy na media, tragedia rodzinna, niemożność rozliczenia się z własną przeszłością, choroba, strata i zdrada, wśród tych, którym ufasz. Niezwykle wciągająca, i pełna emocji. Czekam na kolejne książki Daniela Radziejewskiego. Z przyjemnością zawiadamiam też, że książka została przetłumaczona i czeka na wydanie w wersji anglojęzycznej.

Gdyby ktoś miał obawy względem wątków religijnych w książce to mogę powiedzieć, że właściwie ich nie ma. Przewijający się przez strony ksiądz Szafron występuje raczej w roli człowieka o wątpliwym kręgosłupie moralnym, bez specjalnego skupiania się przy jakiejkolwiek religijności.

Tutaj macie artykuł w Wyborczej o sprawie Stoczni Gdańsk: http://wyborcza.pl/1,76842,3170824.html

Za przekazanie egzemplarza do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res.




"Grzech ojca"
Daniel Radziejewski
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 338
Ocena: 7+/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.