czwartek, 22 czerwca 2017

Cuda, które nie zawsze są cudami, ale posiadają swoje niezwykłe piękno...

Aneta Jadowska to kobieta, która pisze książki, jakie sama chce czytać. Taki właśnie postawiła sobie cel, jako Pisarka i powiem Wam szczerze, że świetnie go realizuje. Od dawna słyszałam różne głosy dotyczące Jej powieści, jednak wciąż nie mogłam po nie sięgnąć, a często zwyczajnie nie chciałam. Uwielbiam fantastykę i zawsze biorąc w ręce opowieść kompletnie nieznanego mi Autora, boję się, że mnie zawiedzie. Zakochana w historiach Sapkowskiego, Martina, Tolkiena, Grzędowicza, jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że ktoś inny porwie mnie w swoje uniwersum. Oczywiście jest to bardzo złudne i nie raz żałowałam takiego wstrzymywania się. Z drugiej jednak strony zdarzyło mi się trafić na pozycje, które nie mam pojęcia jakim cudem się sprzedają, a jeszcze większą niewiadomą było dla mnie to, że książkę mi ktoś polecił. Gusta są różne i nie ma co marudzić. Ale miejcie litość nade mną, bo rozgardiasz jaki spowodowała mi w głowie Jadowska trwa i kurzy, czka się i kicha. Pozytywnie rzecz jasna, bo jakiegoś kaca książkowego mam, a złożenie w spójną całość tego, co chcę powiedzieć mogło mi nie wyjść zbyt uporządkowanie.


Wracając do cudów, to właśnie od "Dziewczyny z Dzielnicy Cudów" rozpoczęłam swoją przygodę z Jadowską. Szczerze mam nadzieję, iż Autorka nigdy nie porzuci pisarstwa i pozwoli mi czytać kolejne tak wciągające opowieści. Pierwszy tom przygód Nikity pochłonęłam w postaci e-booka, ale z pewnością zaopatrzę się w tradycyjną wersję książki. Przede wszystkim wiem, że jeszcze wrócę do tej historii, ale też uważam, że okładka cieszy oko i z przyjemnością powitam ją na swoich stałych półkach.

Urban fantasy brzmi mi brzydko. Zniechęcająco jakoś, nie lubię tych różnych podkategorii, bo w jakiś sposób mnie rozpraszają. Jednak nie sposób nie powiedzieć, że "Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" to właśnie urban fantasy, wielowątkowe, wielowarstwowe, bogate i nieziemsko skrojone. Alternatywne miasta/światy przewijały się już w wielu opowieściach, aczkolwiek Autorka stworzyła nam naprawdę intrygującą wersję, a zgrabnymi opisami zakotwiczyła mi Warsa i Sawę tak, że inaczej patrzę już na Warszawę. Warszawianką jestem od urodzenia i chociaż nie lubiłam dotąd tego miasta, to Jadowska wkradła się w moje serce z jego fantastyczną wizją.

Gdyby tak całe zło II Wojny Światowej wsiąkło w ziemię, by zmienić całkowicie i na zawsze jej charakter? Gdyby to zło naturalnie zostało zamknięte, by się nie rozprzestrzeniać? Alternatywne światy, skoro istnieją właściwie w tym samym miejscu i czasie, samorzutnie przyjmują echo wydarzeń od swoich bliźniaków.
Wars i Sawa to dwie strony Wisły. Jedna skrzywiona w swojej magii, z piękną Dzielnicą Cudów, niepowtarzalnymi ludźmi i miejscami. Sawa natomiast do dzikość i nieokiełznanie. Tam zwykli ludzie nie mają czego szukać, bo moce Sawy ich wchłoną, chętnie pożywiając się świeżą krwią. Cały ten świat przesycony jest magią, która "czka się" pośród burzy, by deformować i przemieniać wszystko na swej drodze. Gwałtowny i przerażający obraz najbliższych, którzy przeistoczyli się w prawdziwe bestie z koszmarów, bezrozumne i pałające chęcią rozgryzienia nam gardła.

Główną bohaterką jest Nikita. Postać niezwykle złożona, charakterna, mocna, ironiczna. Znienacka problemy rodzinne nabierają zupełnie innego wymiaru. Ojciec alkoholik? Nadopiekuńcza matka? Czymże są w obliczu matki płatnej zabójczyni, sadystycznej i nieczułej wobec córki? Albo wobec ojca szaleńca, jakiegoś nieobliczalnego czarnoksiężnika, który by wyciągnąć z dziecka, co najlepsze, katuje je i odcina mu palce? Niektórzy zarzucają Jadowskiej, że Jej bohaterka wielokrotnie wraca do swojego dzieciństwa, młodości, przeżytej traumy. Jednak wybaczcie, ale jak można do tego nie wracać? Niech ten, co przeżył swoje dramaty pierwszy rzuci kamieniem, serio. Takie wydarzenia wracają do człowieka, piętnują go, niszczą i jednocześnie dają siłę i wolę do walki. Tego nie da się z siebie wyrzucić, więc Nikita staje się tylko żywsza, bardziej pełnokrwista poprzez swoje przeżywanie przeszłości.  

"Nie pytałam, za jakie grzechy mnie to spotyka, bo miałam całkiem dobre wyobrażenie, czym mogłam podpaść losowi."

Nikita należy do dość elitarnej grupy zabójców, Zakonu Cieni. Nikt nie wie, że Matka Przełożona zakonu, Irena to również Jej rodzicielka. Ukrywają wspólnie tę informację, ponieważ mogłaby zostać wykorzystana przeciwko nim. Dzieciństwo nie należało do zbyt rozkosznych momentów Jej życia. Irena nie akceptuje żadnych słabości, wobec czego wychowywała córkę bezwzględnie na wyrachowaną morderczynię. Ciągła ucieczka, przeprowadzki do różnych miejsc naznaczyły bohaterkę dodatkowo samotnością, nieufnością. Nieugięta, nieczuła i wciąż zaaferowana podejrzeniami wobec wszystkich i wszystkiego. Jednak nie tylko przeszłość kształtuje Nikitę. Nie jest zwykłym człowiekiem. Odziedziczywszy po ojcu geny berserka, od przełomu, czyli pierwszej przemiany, może zmieniać swój wygląd, posiada ogromną siłę i nieziemski apetyt.

"-Dlaczego wołałaś swojego ojca?
-Czasami koszmary mają imię - powiedziałam cicho, żałując tego w sekundzie, w której słowa opuściły moje usta."


"Uznałam, że jeśli jest za głupi, by docenić tę miejscówkę, sama je wezmę, na norę - zawsze milej mieć w norze ogrzewanie, ciepłą wodę, elektryczność, która częściej działa, niż nie działa... I sypialnię z prawdziwego zdarzenia. I wannę. Po co ja mu je pokazałam? Jest stworzone dla mnie. Wprawdzie mieści się ledwie dwie przecznice od mojego domu, ale hej, kto powiedział, że nora musi być naprawdę daleko od głównego mieszkania?
-Biorę je - odparł cicho - jeśli mnie stać. Jeśli nie, znajdź mi kogoś, kogo będę mógł zabić, by mnie było stać - dodał.
Parsknęłam śmiechem. Zaczynam go naprawdę lubić.
-Stać cię. Ale będziesz mi winien.
Obrócił się i spojrzał na mnie zimno.
-Co dokładnie?
-Niedługo mam urodziny, a to jest dobre miejsce na imprezę przy grillu. Co ty na to?
Napięcie opuściło jego twarz.
-Ale ty przynosisz alkohol. Jeśli pijesz, tak jak jesz, nie stać mnie na upijanie Cię na mój rachunek."


Berserk to mityczny stwór z legend nordyckich, który został stworzony przez samego Odyna. Stanowili grupę wojowników nie znających strachu, wpadających w bitewny szał, kiedy to liczył się wyłącznie rozlew krwi. Rzeczywiście wśród Wikingów znane było coś takiego, jak "bitewny szał". Prawdopodobnie dopomagali sobie substancjami halucynogennymi, jednakże istnieją też przypuszczenia, że wprowadzali się w swoisty trans poprzez autohipnozę. Porównać to można do medytacji buddyjskich, czy innych metod oczyszczania umysłu i programowania go.

Bardzo ciekawą postacią, chociaż jednocześnie dość tajemniczą jest Robin. Wyznaczony na nowego partnera Nikity, którego sobie bynajmniej wcale nie życzyła, stanowi jedną wielką zagadkę właściwie przez całą powieść. Otrzymaliśmy człowieka, o którego przeszłości nie wiemy nic. Mimo to, budzi wielką sympatię. Należy do Zakonu Cieni, zatem z zawodu płatny zabójca, a wydaje się być sympatycznym miśkiem, który szerokim uśmiechem rozbraja wszystko i wszystkich. Budzi poczucie bezpieczeństwa, spokoju, specyficznej równowagi, a jednocześnie wciąż rozstraja niewiadomymi. 

"Uśmiechnął się tak szczerze i radośnie, że po prostu mu przywaliłam. Odruch bezwarunkowy, nic na to nie poradzę."

"Albo to był najbardziej fartowny strzał w historii świata, albo Robin był w tym naprawdę dobry. Zdarzało mi się strzelać z kuszy, doceniałam jej siłę i dyskrecję, ale nie strzelałam nawet w jednej piątej tak dobrze, by z takiej odległości trafić w szyję faceta w ruchu. W moim przypadku skuteczniejszy byłby chyba rzut kuszą w nadziei, że rozwalę mu łeb."

Interesujących postaci w tej historii jest znacznie więcej, ale pozwolę wam je odkryć samodzielnie.

Prawie każdy zamieszkujący odbicie Warszawy posiada jakieś magiczne moce. Niektórzy są zmiennokształtnymi i mogą przybrać formę zwierzęcą. Inni tworzą wspaniałe maszyny. Znajdą się też wiedźmy różnego rodzaju i maści, specjalizujące się w konkretnych odłamach magii. Usłyszymy o aniołach, bogach, herosach, wąpierzach, wilkołakach i wielu innych istotach, które nie zawsze można zaklasyfikować do jakiejkolwiek grupy, bo stanowią czystą fantazję magicznej czkawki.

Rzadko trafiam na powieści, w których Autor potrafi tak świetnie połączyć różnorodne elementy fantastyczne, zaczerpnięte z wielu mitologii, religii i wierzeń. Aneta Jadowska zebrała wszystkie te legendy, wrzuciła do wora, przecisnęła przez sitko i splotła starannie wraz z ciekawymi bohaterami i niebanalną fabułą. Wynikiem jest doprawdy świetna książka, w której rozwija się ciekawa akcja spojona tajemnicami, magią i nowoczesną technologią. Znajdziecie tutaj geniuszy komputerowych, silnych i zwinnych zmiennokształtnych, wiedźmy i nieśmiertelną burdel mamę. Miejsce akcji niby w jakiś sposób zostało zakrojone i objęte ramami przestrzeni, jednak co kawałek możemy podziwiać całkowicie odmienne miejsca, jakby pochodzące z różnych epok. 

"Tymczasem wieża stałą niewzruszona, niczym środkowy palec wystawiony niszczycielskiej magii."

Styl Autorki jest lekki i przyjemny, a jednocześnie bogaty. Narracja pierwszoosobowa z perspektywy Nikity, nasączona jej często cynicznym humorem, pobudza wyobraźnię i bawi. Książka obfituje w dużo retrospekcji, które ubarwiają fabułę i dopełniają niektóre wątki. Niestety można wypatrzeć pewne błędy, które nie zostały wyłapane przez korektę. Mogę na nie przymknąć oko, ponieważ opowieść wciągnęła mnie i zaangażowała na tyle, by te błędy nie rozproszyły mnie, a po chwili puściłam je w niepamięć. Z czystym sumieniem polecam książkę Anety Jadowskiej, chociaż mam świadomość, że nie każdemu musi się spodobać. Dla mnie to kawał dobrej i ciekawie skrojonej fantastyki, znacznie lżejszej od Tolkiena, czy Martina, ale nie mniej fascynującej.

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" i Aneta Jadowska to moje małe odkrycie. A Wy macie jakieś ciekawe perełki z fantastyki? Co polecacie? :)

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów"
Aneta Jadowska
Cykl o Nikicie
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo mnie cieszy, że zaglądasz na mojego bloga.
Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad, to mnie motywuje i nadaje większy sens temu, co piszę. Chętnie zajrzę też na Twojego bloga, jeśli jakiegoś prowadzisz.